Kto to skomponował?!
4 lipca 2008
Spektakl "Skrzypka na dachu" począwszy od gry Białołęckiej Orkiestry "Romantica", poprzez śpiew i grę solistów, stroje, elementy scenografii i rekwizyty był tak doskonały, że pewnie, by nie posądzono "Echa" o podlizywanie się burmistrzowi, nie byłoby o czym pisać. Był jednak pewien szczegół, który zwrócił moją uwagę.
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
Równie staranne graficznie, współgrające wizualnie z biletem. Jakież było moje zdziwienie, gdy otworzywszy program nie znalazłam w nim ani jednej informacji więcej ponad te, które wyczyta-łam z biletu.
Nie mogłam uwierzyć, że sztab pracujący nad dograniem wszystkich szcze-gółów pominął w programie spektaklu nazwiska jego twórców: kompozytora, auto-ra libretta, a w tym wypadku także tłumacza. Miło byłoby również przeczytać kilka zdań o historii spektaklu na świecie i w Polsce. Takie wiadomości także należą do kultury muzycznej. No i aż się prosiło, by coś wspomnieć o kulturze żydowskiej. Brak tych danych traktuję jako niefortunne przeoczenie. W innym wypadku druko-wanie programu powielającego wiadomości z biletu jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto i wbrew pozorom splendoru jego twórcom nie dodaje.
(ot)


Fot. Zbigniew Kowalewski.












































