Ekscentryczne nazwy osiedli na Bemowie
25 czerwca 2014
Kiedyś życie było proste. Człowiek wracał z pracy do domu na osiedlu Jelonki albo na osiedlu Górczewska, włączał telewizor i miał spokój. Dziś wraca do domu i zastanawia się, kto wymyślił nazwę jego osiedla.
Śmieci przy pojemnikach na ubrania. Radny: "To wieczny problem"
W pobliżu kontenerów na odzież na warszawskich Jelonkach regularnie tworzą się małe wysypiska śmieci. Mimo że - jak zauważył jeden z mieszkańców - "kontenery nie śmiecą, to ludzie są jak świ...", problem wciąż powraca. Bemowski radny Jarosław Oborski apeluje o porządek i pyta, czy nie nadszedł czas na bardziej radykalne rozwiązania.
MY Bemowo. Tak, to nie literówka: duże MY. I to raczej nie polskie "my", ale angielskie "m" i "y", bo hasło reklamowe osiedla brzmi "modern and young". Bardzo podobnie nazywa się zresztą pobliskie Young City.
Jest też osiedle Sansara, którego nazwa wywołuje salwy śmiechu u buddystów i hinduistów. W ich religiach "saṅsāra" to sanskryckie określenie cyklu reinkarnacji, z którego wszyscy chcieliby się wydostać. Jest Rezydencja przy Ratuszu, która ani nie jest rezydencją, ani nie znajduje się przy ratuszu. Są Ogrody Hery, o których bemowscy blokersi mówią: - Szkoda, że nie ogrody marychy.
Na tle tej radosnej twórczości zupełnie normalnie wygląda Zielony Narwik. Tutaj uśmiechają się tylko ci, którzy umieją Narwik wskazać na mapie - leży w Norwegii za kołem polarnym.
Znacie inne przykłady zabawnych nazw osiedli na Bemowie? Czekamy na opinie!
DG
.






































