Dziki ruszyły do odłowni?
11 września 2009
Wszystko wskazuje na to, że władze miasta wreszcie zajęły się tymi zwierzętami, a właściwie odwrotnie - dzików jest już tak dużo, że zaczęły wchodzić do ustawionych odłowni.
- Na Bielanach odłowy idą sprawniej niż na Białołęce.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Odłownia znajduje się m.in. przy ulicy Pomorskiej, jednak jest to trudny teren do łapania zwierząt, są chaszcze i tam właśnie siedzą dziki - mówi Krystyna Grądzka z Lasów Miejskich. - Niektóre odłownie są mało skuteczne, bo przychodzą tu ludzie, a niekiedy nawet wypuszczają zwierzęta. Przy Pomorskiej znajdujemy np. śmieci i butelki po alkoho-lu - dodaje.
Nie znaczy to, że pułapki na dziki są całkowicie nieskuteczne. Wpada w nie co-raz więcej zwierząt, a same odłownie są modernizowane, by ludzie nie mogli ich otwierać i wchodzić do środka. - W ostatnich tygodniach zdarza się odławiać dzien-nie ponad 20 osobników - mówi Krystyna Grądzka.
To ciekawe, bo dotychczas urzędnicy pytani o odłów twierdzili, że trwa posucha - teraz okazuje się, że mamy nagły wysyp schwytanych zwierząt.
Z drugiej jednak strony miasto wreszcie uświadomiło sobie, że dzik w Warsza-wie jest uciążliwy. I wcale nie jest taki rzadki, jak mogłoby się wydawać.
- Na Białołęce w ciągu ostatnich trzech miesięcy było 65 interwencji związanych z tymi zwierzętami - informuje Jolanta Borysewicz z biura prasowego straży miej-skiej. Miesięcznie wychodzi więc około 20 zgłoszonych strażnikom spotkań ludzi i dzików. A ile jest tych, o których nie wie ani policja, ani straż miejska? Biorąc pod uwagę liczebność białołęckich stad, można mówić o cudzie, bo jak dotąd nic nikomu się nie stało (nie bierzemy pod uwagę licznie przeoranych ogródków). A przecież dziki mieszkają np. tuż obok szkoły na Podróżniczej. Pamiętamy dobrze szarżę dzika w Ząbkach w lutym tego roku, kiedy zwierzę zaatakowało i poraniło kilka osób. Dzik postrzega nas jako intruzów na swoim terenie - starajmy się nie wcho-dzić zwierzęciu w drogę. Spotkanie ze zdenerwowanym osobnikiem może się oka-zać przykrym doświadczeniem. Oby nie tragicznym w skutkach.
Za kilka tygodni będziemy wiedzieli, czy odławianie rzeczywiście zaczęło przy-nosić efekty, czy to przedwczesny optymizm urzędników z Lasów Miejskich. Do te-matu dzików na pewno będziemy wracać.
(wt), bk
![]() |
![]() |











































