Dziki i łosie w mieście, czy jest się czego bać?
10 października 2013
- Dziki harcują na osiedlu Groty - opowiedziała "Echu" pani Agnieszka. - Widuję je czasem rano i zastanawiam się, czy mogą być groźne? - pyta czytelniczka.
Wybitny naukowiec na śmietnik historii? Wojewoda się zagalopował
Zaledwie po 38 latach rektor Wojskowej Akademii Technicznej przestanie być patronem ważnej ulicy na Bemowie.
Co innego łosie. Czasem tutaj zabłądzą i są wielką atrakcją - opowiedziała nam pani Elżbieta, mieszkanka Grot.
Zwierzęta same nie atakują
Przede wszystkim nie należy się bać. Zwierzęta zwykle nie są agresywne, nie atakują, chyba że je przestraszymy. - Nie słyszałem też, żeby doszło tu do jakiegoś ataku z ich strony. Dziki uciekają, jak widzą lub słyszą ludzi, tak więc nie czuję zagrożenia - potwierdza jeden z mieszkańców Grot.
Sytuacje groźne mogą się jednak zdarzyć: - Należy podkreślić, że biegający luzem pies, który zbliży się do nich i będzie je oszczekiwał, sprowokuje atak. A pupil napastowany np. przez dzika uciekając będzie się kierował do swego pana licząc, że ten udzieli mu wsparcia - przestrzega Karol Podgórski, dyrektor Lasów Miejskich Warszawa.
Podobną historię opisuje pan Tomasz, którego psa dziki zaatakowały na dość ruchliwym skrzyżowaniu.
- Dzik był sam, bez młodych i nie został niczym sprowokowany, pies był na smyczy około dwóch metrów od chodnika - pisze nasz czytelnik i przysyła zdjęcia poranionego pupila.
Gdyby doszło do groźnego spotkania, pracownicy Lasów Miejskich radzą nie podejmować żadnych działań na własną rękę - przepędzania czy odstraszania. Lepiej spokojnie się oddalić i zadzwonić do straży miejskiej (ekopatrol) pod numer telefonu 986 lub do pracownika Lasów Miejskich pod numer 600-020-746.
W pierwszym półroczu tego roku ekopatrole straży miejskiej interweniowały w Warszawie ponad 7 tys. razy. W tym okresie odłowiono ponad 4 tysiące zwierząt. Większość z nich to zwierzęta dziko żyjące.
kz
Pan Marek z wnukiem
Pan Marek z wnukiem
Nigdy nie spotkałem dzików na Grotach, przychodzą łosie, ale nie dziki. To że są i żerują widać w lesie po rozoranej ziemi. Kiedyś natknąłem się na maciorę z warchlakami, ale to było w Latchorzewie. Nigdy nie słyszałem, aby dziki kogoś tutaj zaatakowały..








































