Czy altanki dla karmiących są potrzebne?
12 września 2008
O altankach "Echo" pisało w kwietniu 2007 r. i od tamtego czasu nikt w mieście dzieci, jakim jest Białołęka, nawet nie zainteresował się tematem. Dlaczego? - Do urzędu dzielnicy nie wpłynęły wnioski w tej sprawie - tłumaczy rzeczniczka burmistrza.

Taką altankę projektuje Fundacja MaMa.
Dwie hale sportowe na Białołęce. Koniec ćwiczeń na korytarzach
Trwają zaawansowane prace budowlane hali sportowej przy ul. Strumykowej 21 na Nowodworach. Widać już fundamenty i wznoszące się ściany budynku. Hala powstaje w sąsiedztwie Białołęckiego Ośrodka Sportu oraz szkół podstawowych nr 342 i 366, a jej budowa ma istotnie wpłynąć na sportową infrastrukturę dzielnicy.
Czy o takie altanki chodzi?
Czekamy na opinie.
- Altanka jest na etapie tworzenia pro-jektu technicznego - informuje Urszula Ma-jewska ze śródmiejskiego urzędu. - Zosta-nie całkowicie sfinansowana z pieniędzy sponsora. Ostateczny koszt będzie można określić po zakończeniu tworzenia projektu oraz znalezieniu wykonawcy.
Co o altankach myślą mamy?
Justyna Warpas: - Bardzo dobry pomysł. Widok karmiącej jest czymś niesamowi-tym. Nawet ja - karmiąca od sześciu miesięcy - nie mogę się powstrzymać od spojrzenia z uśmiechem w kierunku mamy z dzieciątkiem przy piersi. Nie chodzi o to, że niektóre mamy krępują się karmić w miejscach publicznych, ale o ułatwienie życia. Wygodne krzesełko, jakiś podnóżek i oczywiście przewijak z pewnością po-może funkcjonować mamom. Dobrze by było, aby miejsce to było zacienione. Ciekawa jednak jestem, kto będzie o te altanki dbał, bo czystość to podstawa. Takie miejsce byłoby też dobrą okazją do poznania się mam z tej samej okolicy.Joanna Kapuścińska: - Pomysł jest interesujący. Nie tyle chodzi o wstyd mamy karmiącej, co raczej o dobro dziecka i mamy. W upalny dzień na Tarchominie cięż-ko jest o ławkę w cieniu. W zimowy, czy chłodny jesienny dzień musiałam wracać z córeczką natychmiast do domu, albo prosić np. na bazarku o mały kącik - a to krepujące. Gdyby była altanka (najlepiej sezonowo ogrzewana) problem by nie istniał. Fajnie też, gdyby od razu w takim miejscu można było przewinąć dziecko w higienicznych warunkach.
Ewa Tenderenda-Ożóg: - Kulenie się na parkowej ławce nie jest komfortowe. Trzeba uciekać przed wzrokiem obcych facetów i nic nierozumiejącej młodzieży, a często ławki, które znajdują się w ustronnym miejscu, to te najbardziej nasło-necznione, na których nikt nie chce siadać. Altanki powinny być na noc zamykane, tak jak większość nowoczesnych placów zabaw.
Beata Nowak: - O altankach pierwsze słyszę. Pomysł w założeniu jest niegłupi, choć w praktyce może okazać się klęską. Altanki mogą być wykorzystywane wbrew założeniom - to wspaniałe miejsca na zakrapianą imprezę plenerową z oddawaniem moczu na miejscu włącznie. Nawet nie od każdej mamy możemy oczekiwać, że zachowa higienę. Przypominają mi się zapaćkane kupami przewijaki w toaletach. Inną sprawą jest niewielka liczba ławeczek w osiedlach, w parkach, na skwerach, gdzie można nakarmić dziecko, bez narażania się na bycie oglądaną przez każdą mijającą osobę.
Joanna Szczerbicka: - Nie czuję potrzeby chowania się w altance karmiąc dziecko, ale widzę dużą potrzebę zorganizowania miejsc, gdzie będzie można wy-godnie przewinąć pociechę nie robiąc przy tym "kombinacji alpejskich". Przede wszystkim powinno być tam czysto, bo altanki, w których będzie śmierdzieć np. dy-mem papierosowym, a przewijaki służyć będą za popielniczki nie są nikomu po-trzebne - to chyba podstawowy problem.
Choć o altankach pisaliśmy w "Echu" ponad rok temu, w urzędzie dzielnicy tematu nie podjęto. - Do urzędu nie wpłynęła propozycja współpracy ze strony fundacji MaMa, dotychczas też nie było żadnych wniosków mieszkańców w tej sprawie - informuje Bernadeta Włoch-Nagórny - rzeczniczka białołęckiego ratusza. - Tego typu inicjatywa byłaby cenna pod warunkiem, że spotka się z zainteresowaniem matek z Białołęki i poparciem radnych dzielnicy.
Matki, z którymi rozmawialiśmy wskazują, że altanki mogłyby stanąć w parku przy ul. Strumykowej (tam jest istna inwazja mam, niedaleko jest też plac zabaw), przy wale nad Wisłą na wysokości ul. Grzymalitów - to też "deptak mam", koniecz-nie na placu zabaw RSM Praga przy ul. Ćmielowskiej, przy ogródkach działkowych wzdłuż Milenijnej oraz w pobliskim lasku (tu także ławki, kosze na śmieci i placyk zabaw), w Parku Picassa za BOK, obok boisk sportowych na Strumykowej, w parku na Henrykowie. I w wielu innych miejscach.
Czy altanki są potrzebne? Czekamy na więcej opinii na ten temat: echo@gazetaecho.pl lub pod tel. 022 614-58-28 lub 022 374-00-57.
Edyta Kolasińska-Bazan
.



































