Cztery lampy w dwanaście lat?
12 września 2008
Od siedmiu lat mieszkaniec ulicy Zawiślańskiej prosi o montaż czterech lamp na tej ulicy. I jeśli sprawdzą się słowa ratusza - poczeka jeszcze co najmniej cztery.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Ratusz odpowiedział mu - tele-fonicznie - na jedno. W słuchawce usłyszał, że lampy owszem, można zamontować, ale nie wcześniej niż w 2013 roku, bo wieloletni plan inwestycyjny dzielnicy na lata 2008-12 nie przewidział oświetlenia tej ulicy. - Co więcej, może się okazać, że i wtedy lampy nie powstaną, bo miasto, którego jesteśmy częścią, poważnie tnie fundusze na inwestycje - twierdzi wiceburmistrz Białołęki Piotr Smoczyński.
Jak wynika z prostej kalkulacji, na założenie jednej lampy na Zawiślańskiej trzeba lat trzech, dziewięciu pism i nerwów jak postronki. Dziewięć rodzin musi poczekać, bo przecież WPI jest niezmienny i trwały niczym skała i ruszyć go nie można. Wszak dopisanie do planu czterech lamp mogłoby zagrozić realizacji stra-tegicznych inwestycji, jak choćby most Północny. Pieniędzy nie ma i nie wiadomo, czy i kiedy będą.
Janusz Stasiuk pyta retorycznie: czy na działanie dzielnicy trzeba poczekać, aż zdarzy się napad w ciemnościach?
(wt)
.










































