Bóbr utknął przy Płochocińskiej i nie chciał dać się złapać
19 maja 2014
Teoretycznie nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go. Bóbr nie królik i schwytać go trzeba, szczególnie jak pojawi się w basenie przeciwpożarowym przy stacji paliw na Płochocińskiej.
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
W końcu jednak się udało - zwierzaka schwytała straż pożarna i wypuściła do Kanału Żerańskiego.
Będzie dobrze, drogi bobrze!
(red)
.














































