Polowali na sklepy jak lis na kurnik. Bemowski gang trafił do aresztu
dzisiaj, 08:15
Niektórzy marzą o karierze w handlu, inni wolą skrócić sobie drogę do "zaopatrzenia". Trzech mężczyzn z Warszawy postanowiło potraktować sklepy jak stół szwedzki, tyle że bez pytania o rachunek. Problem w tym, że nawet najbardziej sprytny lis prędzej czy później wpada do własnej pułapki.
Policjanci z Bemowa otrzymali zgłoszenie dotyczące kradzieży towaru z jednego ze sklepów. Zatrzymali 30-letniego mężczyznę, którego wcześniej ujęli stołeczni wywiadowcy.
Szybko okazało się jednak, że historia nie przypomina samotnych wyczynów Arsène'a Lupina ani Robin Hooda, który przynajmniej miał jakąś romantyczną legendę. Według ustaleń policjantów mężczyzna działał wspólnie z dwoma kompanami.
Bemowski gang magazynowy
Ze zgromadzonych informacji wynikało, że podejrzani wykorzystywali nieuwagę pracowników sklepów i kradli artykuły spożywczo-przemysłowe z terenów przylegających bezpośrednio do magazynów.
Można powiedzieć, że działali niczym dzieci we mgle albo bardziej współczesna wersja "Ali Baby i czterdziestu rozbójników", tylko w niskobudżetowej odsłonie. Zamiast złota i klejnotów były produkty spożywcze i przemysłowe, a zamiast sezamu - kłódka.
W jednym przypadku sprawcy postanowili pójść o krok dalej i włamali się do magazynu po wcześniejszym pokonaniu zabezpieczenia. Kłódka miała być strażnikiem niczym Cerber u wrót Hadesu, ale najwyraźniej trafiła na przeciwników, którzy uznali mitologię za poradnik "zrób to sam".
Straty na ponad 20 tysięcy zł
Łączne straty oszacowano na ponad 20 tysięcy złotych. Policjanci zatrzymali także dwóch kolejnych mężczyzn w wieku 38 i 42 lat podejrzanych o udział w procederze.
Funkcjonariusze odzyskali część skradzionego mienia, co można porównać do odnalezienia fragmentów zaginionego skarbu. Choć w tym przypadku bardziej pasowałby obraz "Bitwa pod Grunwaldem" niż "Wyspa skarbów", bo całe przedsięwzięcie zakończyło się raczej chaosem niż triumfem.
Recydywa nie jest programem lojalnościowym
Podejrzani usłyszeli łącznie pięć zarzutów dotyczących kradzieży i kradzieży z włamaniem. Najmłodszy z nich, 30-latek, odpowie dodatkowo w warunkach recydywy.
Nie jest to niestety karta stałego klienta ani system zbierania punktów. W świecie prawa recydywa oznacza raczej, że ktoś wraca do tego samego pomysłu z uporem godnym bohaterów kreskówek, którzy po raz setny próbują złapać Strusia Pędziwiatra i za każdym razem kończą równie źle.
Morał starszy niż bajki Ezopa
Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola sąd zastosował wobec całej trójki tymczasowy areszt na trzy miesiące. Za zarzucane przestępstwa może im grozić kara do 10 lat więzienia.
A morał? Bardzo prosty i znany od czasów bajek Ezopa: kto za bardzo liczy na cudzą nieuwagę, ten prędzej czy później sam traci czujność. Szczególnie gdy wydaje mu się, że magazyn jest skarbcem, a kłódka tylko dekoracją.
Red

































