Zapomniane pasje seniorów, czyli dziadkowie w natarciu
25 lutego 2013
Nauka, przyjaźń, wsparcie w trudnych chwilach, trochę sportu i bardzo dużo uśmiechu - to Uniwersytet Trzeciego Wieku funkcjonujący przy Bielańskim Ośrodku Kultury.
Miejsce pamięci przy Gdańskiej niszczeje. Wymaga pilnej naprawy
Miejsce pamięci przy ulicy Gdańskiej 12 upamiętnia osoby rozstrzelane przez hitlerowców w czasie powstania warszawskiego. Na pierwszy rzut oka jest zadbane. W klombie wokół tablicy i krzyża posadzone są kwiaty. Jednak z bliska wyraźnie widać, że płyta jest popękana a napisy mało czytelne. Całość wymaga pilnej renowacji.
Seniorzy chętnie też podróżują: w najbliższym czasie planowany jest wyjazd do Łodzi, wycieczka w Karkonosze i wyprawa do Słowacji i Wiednia. Najczęściej odwiedzane są wystawy sztuki współczesnej, które budzą duże kontrowersje i kończą się burzliwymi dyskusjami wśród studentów.
Niezwykle popularne są zajęcia językowe, seniorzy uczą się angielskiego i hiszpańskiego. Potrafią już korzystać z internetu. Przyznają, że dzięki temu mają lepszy kontakt z wnukami, a instruktorki z Bielańskiego Ośrodka Kultury pilnują, aby dziadkowie aktywnie korzystali z nowinek technicznych. Przysyłają im najświeższe informacje na adresy mailowe, proszą o przygotowanie prezentacji multimedialnych.
Odnaleźć zapomniane pasje
Dzięki Uniwersytetowi Trzeciego Wieku słuchacze mogą sobie wreszcie przypomnieć, co sprawiało im przyjemność jeszcze kilkanaście lat temu. Organizowane są zajęcia taneczne (choć przychodzą na nie głównie panie), plastyczne, kącik podróżnika. Podróże są jedną z najpopularniejszych pasji seniorów. Najważniejszą zaletą Uniwersytetu jest stały kontakt z drugim człowiekiem. Jak sami mówią: w końcu mają czas, aby zwiedzić kawałek świata, nic ich nie ogranicza. Często wspólnie organizują wyjazdy dalsze i bliższe, o których rozmawiają pokazując pamiątki. Tak działa klub podróżnika. Seniorzy opowiadają o wyprawach życia do Wietnamu, na Kubę czy Dominikanę i zachęcają innych do aktywnego spędzania czasu. W końcu jak nie teraz, to kiedy?
Najważniejszą zaletą UTW jest jednak stały kontakt z drugim człowiekiem.
- Naszej koleżance kilka tygodni temu nagle zmarł mąż. Dziewczyny się nią zaopiekowały. Już zaczęła przychodzić na wykłady. Zdarza się również, że trafiają do nas osoby tuż przed depresją - samotne, nikomu niepotrzebne. Odnajdują tu zapomniane pasje, przyjaciół, wsparcie - opowiada Justyna Gębska, koordynatorka Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Praca z seniorami
- W pracy z seniorami nie da się nikogo oszukać. Są to osoby posiadające doświadczenie, wiedzę zawodową, dlatego też wszystko musi być zorganizowane na jak najwyższym poziomie. Jestem z zawodu etnografem, pracowałam w muzeum, jeździłam w teren, dla mnie człowiek w pewnym wieku jest zawsze kopalnią wiedzy. Będąc jeszcze na studiach musiałam nauczyć się rozmawiać z seniorami, ponieważ wiedziałam, że jest to nieocenione źródło informacji. Szkoda, że tak często niedoceniane - kwituje Justyna Gębska.
Anna Borowa
.









































