REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Wawer

środowisko

 

Zakole Wawerskie: Ratusz chce związać ręce właścicielom i nic im nie zapłacić

  18 stycznia 2022

Zakole Wawerskie: Ratusz chce związać ręce właścicielom i nic im nie zapłacić
źródło: Wikimedia Commons / Dariusz Kowalczyk

Wielki publiczny teren na prywatnych działkach, których właściciele będą mieć związane ręce - tak można określić zaprezentowany projekt planu zagospodarowania cennego przyrodniczo, podmokłego obszaru przy Płowieckiej i Wieniawy-Długoszowskiego.

REKLAMA

Teren Zakola Wawerskiego obejmuje zarośnięte głównie przez ols starorzecze Wisły oraz otwarte tereny podmokłe i uprawne. Niegdyś były to rejony przeznaczone pod rolnictwo i domy jednorodzinne, ale z czasem przekształciły się w bagna i mokradła. Warszawski samorząd już planuje na Zakolu Wawerskim drewniane, podwieszane chodniki, ale... nie zamierza przeprowadzić obowiązkowego wykupu prywatnych gruntów.

REKLAMA

Zakole Wawerskie - co to jest?

Zakole Wawerskie jest dziś jedną z najważniejszych ostoi ptaków w skali miasta, a według niektórych opinii liczba gatunków lęgowych jest tam największa w Warszawie. Na przestrzeni wielu lat obserwowano na Zakolu Wawerskim łącznie około 130 gatunków ptaków, w tym około 70 lęgowych. Gniazdują tam m.in. błotniak stawowy, derkacz, wodnik, dzięcioł czarny, trzciniak, brzęczka, świerszczak, strumieniówka, muchołówka mała, dziwonia, remiz, słowik szary i gąsiorek. Na Zakolu występują także m.in. bobry, zaskrońce i traszki.

Większość Zakola Wawerskiego to prywatne nieruchomości, z czego niezadowoleni są wszyscy zainteresowani. Ekolodzy obawiają się, że teren mokradeł zostanie osuszony i zabudowany. Z kolei właściciele płacą podatki, ale ze względu na przepisy o ochronie przyrody i upór urzędników nie mogą w pełni korzystać ze swoich działek. Miasto Jest Nasze i Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków chętnie widziałyby w tym miejscu jedyny w swoim rodzaju "park mokradłowy", a ich pomysły popiera m.in. ornitolog prof. Maciej Luniak z Polskiej Akademii Nauk.

REKLAMA

Właściciele wciąż poszkodowani

Projekt planu zagospodarowania przestrzennego został już wyłożony, ale właściciele działek nie mieli możliwości porozmawiania z projektantami i urzędnikami na żywo. W zamian odbyło się ściśle moderowane spotkanie online, podczas którego zainteresowani ze zdumieniem dowiedzieli się, że nie będzie programu wykupu gruntów. Właściciele nieruchomości nie rozumieją, dlaczego urząd miasta przez kilka dekad nie rozwiązał problemu, a jednocześnie odmawiał im zgody na prowadzenie jakiejkolwiek działalności.

- Pierwsze plany zakładały obowiązkowy wykup działek - przyznała jedna z urzędniczek warszawskiego ratusza. - Kilka biur urzędu miasta rozmawiało na ten temat i wspólnie doszliśmy do wniosku, że to niewiele by zmieniło. Jeśli zechcemy realizować park, będziemy rozmawiać z poszczególnymi właścicielami o zakupie lub dzierżawie ziemi. Będzie to jednak następowało powoli, bo samorząd nie ma pieniędzy.

REKLAMA

Kwestia priorytetów

O jakich pieniądzach mowa? Według Wandy Stolarskiej, zastępczyni miejskiej architekt Marleny Happach, na zakup Zakola Wawerskiego potrzeba kilkudziesięciu milionów złotych. Warszawski samorząd rzeczywiście nie ma obecnie takiej kwoty, ale to tylko połowa prawdy. Mimo dziury budżetowej ratusz zdecydował się m.in. na budowę pieszej kładki z bulwarów na Pragę za 121 mln zł i remont Pola Mokotowskiego za 40 mln zł. Na zakup Zakola Wawerskiego pieniądze były, ale nie uznano tej sprawy za priorytet.

- Moim zdaniem istnieje tylko jedno uczciwe rozwiązanie: stopniowe wykupienie terenu Zakola Wawerskiego od właścicieli znajdujących się tam nieruchomości - mówi radny dzielnicy Sławomir Kacprowicz. - W tym momencie urząd miasta proponuje, żeby prywatni właściciele utrzymywali teren pełniący de facto funkcję publiczną . Nie neguję tego, że teren Zakola jest cenny przyrodniczo i powinien być chroniony, ale nie może to się dziać kosztem właścicieli tych nieruchomości. W poprzedniej kadencji byłem autorem uchwały komisji ładu przestrzennego rady dzielnicy, która to jednoznacznie artykułowała. Tylko działanie urzędu miasta może zapewnić ochronę i utrzymanie bogactwa zasobów przyrodniczych tego obszaru. Dla indywidualnych właścicieli jest to nie do udźwignięcia. Mówiąc o zatrzymaniu presji inwestycyjnej na te tereny należy przypomnieć, że w 1938 roku prezydent Stefan Starzyński kupił Las Kabacki, żeby zabezpieczyć go dla pokoleń warszawiaków. Uważam, że teraz prezydent Rafał Trzaskowski mógłby podjąć działania w celu wykupienia gruntów Zakola Wawerskiego, określając je jako tereny celu publicznego.

(dg)

 

Czytaj na ten temat

Komentarze (5)

# greg123

18.01.2022 09:03

miasto chętnie korzysta z prywatnych terenów, a swoje sprzedają deweloperom

# also

18.01.2022 14:12

Jedna rzecz, że pieniądze są, skoro jest kasa na wodotrysk w postaci kładki dla rowerów.
Druga sprawa, miasto nie jest od tego, żeby gwarantować komuś zysk ze spekulacji gruntem. Kupili działkę w lesie, to miasto może im najwyżej zagwarantować zysk z działki w lesie, ale nie ma obowiązku kupować za cenę działki budowlanej.

# tubylec

18.01.2022 15:20

#also napisał(a) 18.01.2022 14:12
Jedna rzecz, że pieniądze są, skoro jest kasa na wodotrysk w postaci kładki dla rowerów.
Druga sprawa, miasto nie jest od tego, żeby gwarantować komuś zysk ze spekulacji gruntem. Kupili działkę w lesie, to miasto może im najwyżej zagwarantować zysk z działki w lesie, ale nie ma obowiązku kupować za cenę działki budowlanej.

Nie kupili działek w lesie. To są dawne tereny rolnicze, które stały się podmokłe z powodu trwającego od lat zaniedbania przez miasto rowów melioracyjnych.

# lokals

18.01.2022 18:23

#tubylec napisał(a) 18.01.2022 15:20

Nie kupili działek w lesie. To są dawne tereny rolnicze, które stały się podmokłe z powodu trwającego od lat zaniedbania przez miasto rowów melioracyjnych.

No ale Miasto nie ma prawa wejść na prywatną działkę i "grzebać" w ziemi. To było i jest zadanie prywatnych właścicieli tych działek. Dbać o należyty stan działki.
Pytanie też ilu jest faktycznych właścicieli działek? Bo wg planu widać tam pierdyriald wąskich działeczek.
Ale ilu by nie było właściciele powinni założyć stowarzyszenie aby Miasto "nie rozgrywało" pojedynczych właścicieli tylko rozmawiało z wszystkimi. Nie wiem niestety czy to jest realne. Bo my Polacy mamy taki gen, że ja mogę mieć źle byle sąsiad miał gorzej.

# Precz z czerwoną zarazą

18.01.2022 21:37

Proszę państwa, czwartego czerwca tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego dziewiątego roku w Polsce skończył się komunizm... A nie, czekaj, nie wszędzie tak się stało!

REKLAMA

więcej na forum

REKLAMA

REKLAMA

Najnowsze informacje

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Artykuły partnerskie

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Polecamy w naszym pasażu

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA