Wycięli i zostawili?
22 kwietnia 2011
- Od jakiegoś czasu ktoś wycina drzewa w lesie na Białołęce Dworskiej. Kilkudziesięcioletnie brzozy wycięto i pozostawiono. Nie wiadomo co tu się dzieje - alarmują nas mieszkańcy.
Nowy żłobek na Białołęce. Realna potrzeba czy duża rozrzutność?
Na wschodniej Białołęce powstanie nowy publiczny żłobek dla 100 dzieci. Inwestycja kosztować będzie ponad 13 mln zł, podczas gdy w dzielnicy już teraz jest 301 wolnych miejsc. Czy przy spadającej liczbie urodzeń Warszawa potrzebuje kolejnych żłobków?
Zaalarmowali dzielnicę
Mieszkańcy zauważyli prowadzone prace także w innych rejonach lasu. Obawiając się, że wycinki może dokonywać ktoś nielegalnie zaalarmowali dzielnicę. - Ktoś powybierał sobie ładne drzewa, które mogą przydać się przy jakiejś budowie albo chociażby jako opał. Nigdy nic nie wiadomo, może ktoś próbuje kraść drewno - mówi pan Mariusz. Zadzwonił więc do wydziału ochrony środowiska urzędu dziel-nicy, by zainteresował się sprawą.- Rzeczywiście mieliśmy kilka telefonów od mieszkańców - mówi Andrzej Kiryluk, naczelnik wydziału ochrony środowiska białołęckiego urzędu dzielnicy. Jak twierdzi, wcześniej mieszkańcy informowali go o wielu wyschniętych drzewach w tym rejonie, które przy silnych wiatrach mogły powodować zagrożenie dla spacerujących. - Ten teren nie jest zarządzany przez dzielnicę, a przez Lasy Miej-skie. Przekazaliśmy uwagi mieszkańców o wyschniętych drzewach - mówi naczelnik Kiryluk.
Cięcia sanitarne
- Nie dzieje się tu nic złego - uspokaja mieszkańców Krystyna Grądzka z Lasów Miejskich Warszawy. - Wiemy o wycince, bo sami ją zleciliśmy. Są to zwykłe cięcia sanitarne. Sprawdzamy drzewostan i pozbywamy się drzew chorych i uschniętych. Te, które zostały ścięte w tej okolicy, były właśnie drzewami uschniętymi - dodaje urzędniczka.Krystyna Grądzka zapewnia, że po zakończeniu cięć na całym zarządzanym przez Lasy Miejskie terenie drzewa zostaną uprzątnięte. - Na razie leżą i czekają. Nie zajęliśmy się ich ściąganiem i cięciem na krótsze kawałki, ponieważ mogłyby zniknąć - mówi.
Plaga kradzieży
Urzędniczka twierdzi, ze bardzo często dochodzi do kradzieży pociętych, ułożonych i gotowych do sprzedaży kłód drewna nie tylko na Białołęce, ale także w innych częściach miasta. W ostatnich latach stało się to prawdziwą plagą. Przypomina, że z miejskich lasów nie można zabrać nawet gałęzi. - Obcięcie i wywiezienie gałęzi z powalonego drzewa jest traktowane jako kradzież. Na każdy kawałek drewna, któ-ry jest wynoszony z lasu trzeba mieć kwity - mówi. Lasy Miejskie sprzedają pozys-kane drewno w cenie około 80 zł za m3.Maciej Kamiński

Obcięcie i wywiezienie gałęzi z powalonych drzew w lasach jest traktowane jako kradzież.




































