Siedział boso na ławce i mówił, że ma już dość. Strażnicy miejscy ruszyli z pomocą
dzisiaj, 08:16
Starszy mężczyzna w kryzysie bezdomności siedział boso na ławce i był w bardzo złym stanie psychicznym. Strażnicy miejscy opatrzyli jego rany, udzielili wsparcia i odprowadzili go do szpitala.
Strażnicy miejscy z referatów patrolowo-interwencyjnych regularnie pomagają osobom w kryzysie bezdomności. Niektóre interwencje na długo pozostają jednak w pamięci nawet doświadczonych funkcjonariuszy.
Tak było w sobotę, 7 marca. Około godziny 13:20 patrol z VII Oddziału Terenowego otrzymał zgłoszenie z alei Dzieci Polskich. Zaniepokojony mieszkaniec Międzylesia poinformował, że od rana na ławce siedzi samotny starszy mężczyzna.
Senior siedział boso na ławce
Po kilku minutach strażnicy byli już na miejscu. Zastali seniora siedzącego boso na ławce, z głową spuszczoną między kolana. Mężczyzna był w wyraźnym kryzysie psychicznym.
69-latek powiedział funkcjonariuszom, że jest osobą w kryzysie bezdomności i utrzymuje się z niewielkiej emerytury. Dotąd radził sobie sam, jednak ostatnio pojawiły się problemy ze zdrowiem. Z powodu bólu nóg nie miał już siły chodzić.
Pokazał strażnikom stopy pokryte otarciami i pęcherzami.
Strażnicy opatrzyli rany i pomogli seniorowi
Funkcjonariusze postanowili udzielić mu pomocy. Z plecaka ratowniczego wyjęli specjalistyczne opatrunki hydrożelowe i fachowo zabezpieczyli rany. Oczyścili je i opatrzyli bolesne miejsca.
Wsparcie, rozmowa i opieka szybko przyniosły efekt. Mężczyzna założył buty i stwierdził, że znów może chodzić.
Strażnicy poczęstowali go kanapką, a następnie odprowadzili na oddział ratunkowy pobliskiego szpitala, gdzie trafił pod opiekę lekarzy.
Mały gest może zmienić czyjeś życie
Jak przyznaje jeden ze strażników uczestniczących w interwencji, dawno nie słyszał tylu słów wdzięczności.
Czasami zwrócenie uwagi i niewielka pomoc potrafią przywrócić komuś wiarę w sens życia i ludzi.
Straż miejska przypomina, by nie przechodzić obojętnie obok osób potrzebujących wsparcia. Czasem wystarczy zapytać, czy ktoś potrzebuje pomocy i zadzwonić pod numer 986 lub 112.
Red








































