Smutna jest jesień na Wieśniaczej
10 listopada 2015
Wieśniacza to malutka ulica na Górcach. Trzy domy, ogródki działkowe. Ludzie chodzą nią na spacery z psami. Kiedyś było tu jak w bajce, a dziś?
Kolizje, wypadki i dzieci w szpitalu. Czy staną tu fotoradary?
Na ulicy Lazurowej po przebudowie dochodzi do wielu kolizji i wypadków. Kierowcy często łamią ograniczenia prędkości, a mieszkańcy pytają, czy pojawią się tu fotoradary.
Wieśniacza przebiegała od Szlifierskiej do Dywizjonu 303, ale w okresie PRL przecięła ją bocznica kolejowa prowadząca do Huty Warszawa. Samochodem nie było jak się tu przecisnąć, więc korzystali z niej mieszkańcy Górc chcący szybko dostać się do przystanku tramwajowego na Dywizjonu. Były tu warsztaty samochodowe, wulkanizatorzy, lakiernicy... W latach dziewięćdziesiątych powstał nawet jeden nowy dom mieszkalny. Gdakały kury, na przechodniów groźnie poszczekiwały psy. Dziś już nie ma kurników ani psich bud rodem z "Reksia", a część Wieśniaczej została skasowana pod budowę alei Obrońców Grodna. Na zachowanym odcinku z kolei powstało dzikie wysypisko śmieci. Są tu więc stare opony, gruz, jakieś butelki. Właściciel powinien prędzej posprzątać tę działkę, żeby nie robić "wiochy" na Wieśniaczej.
(LARS)
.














































