Siekierą po nogach
19 stycznia 2007
29-letni mężczyzna otrzymał kilka ciosów obuchem siekiery w nogi od swoich współlokatorów, ponieważ nie chciał dać im pieniędzy. Trafił do szpitala z obrażeniami nóg i pleców.
"Dzięki policjantom moje dziecko dziś żyje". Podziękowania od matki
Do komendanta stołecznego policji trafiły podziękowania od matki zaangażowanej w dramatyczne poszukiwania syna. Dzięki szybkiej akcji mundurowych - w tym policjanta, który tego dnia miał dzień wolny - nastolatek został odnaleziony cały i bezpieczny.
Powiedział, że został pobity i okradziony przez współlokatorów, którzy mieszkają z nim od kilku tygodni. Kiedy mundurowi weszli do mieszkania, zastali spokojnie śpiących dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Obok drzwi leżała siekiera. To właśnie nią powitali 29-latka jego znajomi, z którymi mieszkał. Około godziny 22 mężczyzna wrócił do domu. Miros-ław D. (42 l.), Tomasz H. (33 l.), Agnieszka B. (33 l.) i Aneta B. (26 l.) zażądali pieniędzy. Kiedy okazało się, że ich nie dostaną, jeden z nich chwycił za siekierę i zadał kilka ciosów obuchem w nogi koledze. 29-latek obawiając się o swoje życie zaczął udawać, że śpi. Kiedy reszta zasnęła, wezwał policję. Okazało się, że tylko Mirosław D. miał 0,25 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, pozostali byli trzeźwi. Całej czwórce za ten czyn grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Mirosław D. będzie odpowiadał w warunkach recydywy.
cehadeiwu
na podstawie informacji policji









































