REKLAMA
To historia rodem z dobrej komedii. 27-letni Tadeusz J. próbował okraść salon sprzedaży telefonów przy ul. Siwińskiego. Odważny sprzedawca ruszył jednak w pościg za złodziejem, który z ogromnym impetem wpadł na policjanta... łamiąc sobie rękę.
- Kiedyś próbowałem zainteresować władze Marek wpływem zameldowania mieszkańców (a raczej jego braku) na wielkość budżetu. Wywołane to było ciągłym biadoleniem i wymówkami, że na nic nie ma pieniędzy - pisze mieszkaniec na mareckim forum internetowym.
Dwóch mężczyzn zgłosiło się do "Monaru" poszukując pracownika do sprzątnięcia domku letniskowego. 23-latka zgodziła sie na oferowane warunki. Po skończonej pracy mężczyźni ją zgwałcili.
Ostatniego dnia marca z wizytą w Legionowie przebywał dowódca 8 Dywizji Armii Irackiej, gen. Othman Ali Ferhood z delegacją.
Policjanci z Jabłonny zatrzymali trzech pijanych mężczyzn, którzy kradli siatkę z ogrodzenia parafialnego cmentarza.
W Legionowskim Centrum Charytatywno-Opiekuńczym otwarto 7 mieszkań kontraktowych dla bezdomnych. Mieszkania powstawały dzięki współpracy władz samorządowych Legionowa, Caritas Polska i Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej.
W Centrum Kongresowym Hotel Warszawianka w Jachrance odbył się konkurs kulinarny pod nazwą I Festiwal Kuchni Greckiej. Wzięło w nim udział 10 ekip z Polski oraz jedna ekipa z Litwy.
Zupełnie nie rozumiemy dlaczego redaktor "To i Owo" po raz kolejny podważa wiarygodność podawanego przez "Echo" nakładu, a jednocześnie nie ma nawet odruchu, by sprawdzić informacje u źródła.
Podobno większość chłopców chce zostać strażakami. Kilku mężczyzn z Legionowa nie zapomniało o młodzieńczych marzeniach i postanowiło pobawić się gaśnicami. Te postanowili ukraść z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.
- No i klapa. A miało być tak pięknie. Nowe miejsca pracy, nowe wyzwania - napisał do "Echa" mieszkaniec Legionowa. A wszystko w związku z artykułem, jaki niedawno wydrukowała "Gazeta Wyborcza".
42-letni Waldemar T. to typowy wędrowiec. Bez stałego miejsca zamieszkania, meldunku, rowerem przemierzający kraj.
Legionowscy policjanci rozpracowali grupę przestępczą, która kradła luksusowe samochody m.in. w Belgii, Holandii, Niemczech, Szwecji i Norwegii. Ich łupem padały głównie volkswageny i audi. Przestępcy wpadli podczas zasadzki na moście na Wiśle w Kazuniu Nowym.
Policjanci udali się na interwencję do jednego z domów w Serocku. Gdy się zjawili we wskazanym miejscu, zobaczyli krwawiącego 61-latka - właściciela posesji. W mieszkaniu przebywała też młoda kobieta. Oboje byli nietrzeźwi.
Na zaporze w Dębem legionowscy policjanci złapali handlarzy narkotyków, którzy próbowali przerzucić nową partię marihuany na teren legionowskiego powiatu.
W środę wieczorem, podczas pełnienia służby, patrol mieszany, składający się z policjanta i funkcjonariusza straży gminnej, otrzymał informację o kradzieży dokonanej na ulicy Dworcowej w Nieporęcie. Wracającej do domu kobiecie młody mężczyzna wyrwał torebkę i uciekł.
Wynikiem negatywnym zakończył się przetarg ogłoszony przez Wojskową Agencję Mieszkaniową na sprzedaż działki, na której stoi stary amfiteatr. Przypomnijmy, że zarządy wspólnot mieszkaniowych protestują przeciwko koncepcji budowy w tym miejscu sklepu wielkopowierzchniowego.
Wszystkie sprawy związane z becikowym matki mogą załatwiać w Ośrodku Pomocy Społecznej przy al. 3 Maja 28. Należy udać się tam osobiście i wypełnić wniosek o wypłatę jednorazowej zapomogi z tytułu urodzenia dziecka, bo tak to się formalnie nazywa.
850 porcji narkotyku znaleźli policjanci za tylnim siedzeniem samochodu na jednym z legionowskich osiedli. Zatrzymani mieszkańcy Legionowa już od dawna byli na celowniku.
Nieporęcka straż gminna przypomina mieszkańcom o obowiązku wyprowadzania psów na smyczy i w kagańcu, a także zapewnienia odpowiedniego nadzoru nad czworonogiem przebywającym na terenie prywatnej posesji. Ostatnio mandatem ukarany został właściciel amstafa, który biegał luzem po jednej z ulic w Michałowie-Reginowie.
W ostatnim "Mazowieckim To i Owo" mieliśmy okazję przeczytać artykuł Agnieszki Nowińskiej o miejskim biuletynie wydrukowanym w trzech gazetach lokalnych. Autorka zarzuca urzędowi miasta, że nie sprawdził podawanych przez wydawców nakładów. Zdaniem dziennikarki "To i Owo" co najmniej jeden z wydawców podał w swojej ofercie nieprawdziwy nakład, co w podtekście oznacza, że urząd przepłacił.
LINKI SPONSOROWANE