"Rowerzysto, pamiętaj o kasku". Czyżby?
14 marca 2018
Sezon rowerowy można uznać za rozpoczęty. Podobnie jak w ubiegłych latach, większość warszawiaków jeździ z odkrytą głową.
- Wsiadasz na rower? Pamiętaj nie tylko o kasku - apeluje jedna z firm ubezpieczeniowych, oferująca rowerzystom OC i NNW. To, czy warto się ubezpieczyć, to osobny temat. Nas tym razem zainteresowało co innego: zdaniem towarzystwa kask to dla rowerzysty coś oczywistego.
Będzie zmiana zasad najmu krótkoterminowego. Sąsiedzi mają dość turystów
Mieszkańcy Warszawy często są świadkami takiej sytuacji w środku nocy: dobrze bawiąca się w stolicy para lub grupka przyjaciół właśnie opuszcza wynajęte na kilka dni mieszkanie. Jest im wesoło i zachowują się głośno. Walą kółkami walizek o schody, cała okolica wie, że wsiadają do taksówki i odjeżdżają na lotnisko. Po odjeździe delikwentów zjawia się ekipa sprzątająca, która zaczyna porządki od... włączenia odkurzacza. Nad ranem przyjeżdża z Okęcia kolejny najemca. Wszystko sprawnie zorganizowane, jest jednak jedno istotne "ale"... sąsiedzi mają tego serdecznie dość.
Czyżby? Wystarczy rzucić okiem na warszawskie ulice, by przekonać się, że jest zupełnie inaczej. Większość rowerzystów jeździ bez kasków. Nie noszą ich oczywiście także użytkownicy Veturilo, zazwyczaj przejeżdżający na dwóch kółkach niewielkie odległości.
Co mówi prawo?
W Polsce nie ma obowiązku jazdy rowerem w kasku, co stawia nasz kraj w jednym szeregu z... niemal wszystkimi na świecie. Bez kasków pedałują zarówno Holendrzy i Duńczycy, jak i Chińczycy, Hindusi czy Arabowie. Absolutnymi wyjątkami są Australia i Nowa Zelandia.
Tak mała popularność przymusowych kasków wynika wprost z badań naukowych. Do tej pory nie udowodniono, że noszenie kasku poprawia bezpieczeństwo rowerzysty (oczywiście chodzi o jazdę po mieście, a nie kolarstwo szosowe czy górskie). Co więcej, użytkownicy jednośladów nie są narażeni na urazy głowy bardziej, niż piesi czy kierowcy. Mimo to regularnie powraca pomysł, by to właśnie rowerzyści zostali objęci obowiązkowymi kaskami.
TAK czy NIE?
Aleksy: Z jednej strony jest to bezpieczne rozwiązanie, z drugiej niewygodne. Jeżdżę w kasku tylko po jezdniach. Jeśli wiem, że czeka mnie jazda po ścieżce rowerowej na całej trasie, nie zakładam go. Zależy też od pogody. Polecam kaski rowerzystom nie znającym przepisów lub wychodzącym raz na jakiś czas, tylko w ładną pogodę.
Jan: Najlepiej, jakby każdy jeździł w tym, czym chce. Ja lubię w czapce z daszkiem, bo zbiera pot i chroni oczy przed słońcem. W kasku jest gorąco i wygląda się głupio.
Sebastian: Jeśli nie ma drogi rowerowej, zawsze korzystam z jezdni i wolę mieć dodatkowe zabezpieczenie w postaci właśnie kasku.
Warszawska Masa Krytyczna: Cudowne własności ochronne kasków i magiczne właściwości kamizelek odblaskowych nie zostały naukowo dowiedzione. Nie twierdzimy, że kask jest zły. Zła jest idea głosząca, że kask zapewni jakiekolwiek bezpieczeństwo. W czasie jazdy należy używać głowy, ale nie tego co na niej, a tego co W NIEJ.
(dg)
.








































