Rowerem do szkoły? Tak to robią Włosi
23 września 2014
Jedno z włoskich miast znalazło sposób na dojazdy dzieci do szkół. Czy przyjąłby się u nas?
Wkrótce nowe miejsce na kulturalnej mapie Warszawy
W opustoszałym pawilonie przy ul. Kasprowicza 14 powstanie Miejsce Aktywności Lokalnej. Przynajmniej w teorii, bo pierwszy przetarg unieważniono z powodu zbyt drogich ofert.
. Władze włoskiego Reggio nell'Emilia wpadły na pomysł, który łączy dojazd do szkoły z lekcją w-f, rozrywką i Masą Krytyczną. Ponad 500 dzieci dojeżdża do szkół w kolumnach prowadzonych przez rodziców-wolontariuszy. Trasa jest wyznaczana tak, by zabierać po drodze wszystkich uczniów a dzieci mają opłacone ubezpieczenie. Alessandro Meggiato z Urzędu Miasta Reggio nell'Emilia odwiedził niedawno Politechnikę Warszawską, gdzie opowiadał o tym projekcie.
- Reggio to bogate miasto, więc jednocześnie bardzo "usamochodowione", a w efekcie zanieczyszczone - mówił. - Mamy 630 aut na tysiąc mieszkańców [Warszawa ma 580]. Trzeba więc było przekonać wszystkich, że skorzystają, jeśli wybiorą inny rodzaj transportu.
Włoski urzędnik zwraca także uwagę, że dzieci wożone przez rodziców samochodami mają mniejszy kontakt z rówieśnikami, odzwyczajają się od miejsc publicznych i nie uczą się działać na rzecz społeczeństwa.
Bielany mają niezłą sieć dróg rowerowych, rejony szkół nie są zbyt duże a włoskie ulice są bardziej podobne do polskich, niż np. do opanowanych przez rowery duńskich. Czy wspólne dojazdy do szkół przyjęłyby się także tutaj?
DG
.













































