"Pokazówka" czy realna pomoc? Burza po wpisie wiceburmistrza o kotach
dzisiaj, 14:18
Wpis w mediach społecznościowych miał być pochwałą działań na rzecz zwierząt. Zamiast tego wywołał falę krytyki i emocjonalnych komentarzy. Część mieszkańców zarzuca władzom Bemowa "pokazówkę" i brak realnej pomocy dla kotów wolno żyjących.
"W ostatnim czasie celebryci, tacy jak Doda i Książulo, podjęli temat zwierząt w schroniskach i wolno żyjących - i chwała im za to! Na Bemowie dbamy o zwierzęta od lat, m.in. ustawiając takie budki" - napisał na Facebooku wiceburmistrz Jakub Gręziak.
Wpis wywołał liczne komentarze miłośników zwierząt. Część z nich zwróciła uwagę, że budki dla kotów zostały ustawione przez wolontariuszy na prywatnym terenie, a ich rola nie została wspomniana. Pod postem zaczęły pojawiać się zdjęcia chorych i rannych kotów oraz relacje osób zaangażowanych w ich ratowanie.
"Serio? Bemowo dba o bezdomne koty? To kociak z kocim katarem, którym dzielnica nigdy się nie zajęła. Kotka do dziś ma powikłania" - napisała jedna z mieszkanek. Inna osoba wskazała na przypadki poważnych urazów i brak wsparcia ze strony urzędu.
Wolontariusze: brakuje systemowej pomocy dla kotów
Do redakcji trafił również mail od lokalnej wolontariuszki, która podważa tezę o skutecznej opiece nad kotami wolno żyjącymi. Powołuje się na odpowiedź z urzędu dzielnicy, z której - jak twierdzi - wynika, że:
- dzielnica nie ma podpisanej umowy na leczenie weterynaryjne kotów wolno żyjących,
- przez wiele miesięcy nie zapewniono realnej pomocy rannym i chorym zwierzętom,
- urzędnicy ograniczają się do oględzin terenu, podczas których "nie lokalizują" chorych kotów,
- brakuje systemowego leczenia, kastracji i nadzoru.
"Od miesięcy dokumentujemy koty z otwartymi, ropiejącymi ranami, kulawiznami, skrajnym wychudzeniem, infekcjami. Widzimy kocięta umierające na koci katar, zapalenia płuc i pasożyty. Ostatnio znów znaleźliśmy kota z rozległą, otwartą raną policzka. Wymaga natychmiastowej pomocy. Tymczasem urząd informuje, że nie udało się zlokalizować chorego zwierzęcia - my znaleźliśmy je dwukrotnie, przejazdem" - opisuje wolontariuszka.
Wiceburmistrz odpowiada na zarzuty
Jakub Gręziak nie zgadza się z oskarżeniami o "pokazówkę". - To żadna pokazówka. Dzielnica od lat współpracuje z wolontariuszami opiekującymi się kotami wolno żyjącymi. Przekazujemy karmę, budki i podejmujemy wiele innych działań na rzecz zwierząt - komentuje wiceburmistrz.
Spór pokazuje, jak duże emocje budzi temat opieki nad zwierzętami w przestrzeni miejskiej. Na razie nie wiadomo, czy rozmowy między urzędem a wolontariuszami przyniosą konkretne rozwiązania.
DB












































