Płoną auta na Białołęce. Zwarcie czy podpalenie?
8 listopada 2016
Kilka dni temu na osiedlu Lewandów spłonęły dwa samochody. Według strażaków, do pożaru samochodu najczęściej dochodzi z powodu zwarcia instalacji elektrycznej. Jak było tym razem?
Do pożaru doszło na początku listopada, przed jednym z bloków w pobliżu skrzyżowania Kartograficznej z Podłużną. Dostawczak palił się tak intensywnie, że ogień przeniósł się na zaparkowany obok samochód osobowy. Dzięki szybkiej akcji strażaków udało się uratować jeszcze trzy stojące po sąsiedzku pojazdy.
Tarchomin 1992 na filmie. Ale klimat!
Kiedy Marta Antosik wydobyła z piwnicy tarchomińskie filmy swojego taty z lat 80., które złożyły się na opracowany przez Fundację AVE dokument "Tarchomin '80" i wystawę zdjęć, wielu zachwyconych mieszkańców pytało o ciąg dalszy.
W zdarzeniu nikt nie ucierpiał, jedynie kieszenie właścicieli aut.
- Ogień pod maską mógł powstać na skutek zwarcia instalacji elektrycznej, ale równie dobrze mogło dojść do podpalenia. Najczęściej jednak to kierowcy zapominają o dbaniu o silnik, o przewody, które często ocierają się o siebie. Niejednokrotnie powodem jest także wadliwie przeprowadzona naprawa. Samochodową gaśnicą rzadko kiedy udaje się ugasić nawet mały pożar pod maską, zawsze należy nas wezwać - mówi jeden ze strażaków.
To kolejny pożar samochodu w naszej dzielnicy w tym roku. Zwykle są one wynikiem samozapłonu, jednak zdarzały się sytuacje, w których ogień wzniecono z premedytacją.
- Tylko w tym roku prowadziliśmy pięć postępowań w sprawie uszkodzenia pojazdów na skutek celowego ich podpalenia - mówi sierż. sztab. Paulina Onyszko z policji.
(mk)
.






































