Okradli szefa na 200 tys. zł
14 marca 2012
Jeśli firma prosperuje nieźle, to wcześniej czy później pracownicy zaczną zazdrościć swojemu szefowi: a to lepszego auta, a to lepszych godzin pracy, a to lepszej płacy...
Morskie Oko zniknęło. Dlaczego wyschło i czy woda wróci?
Jeszcze niedawno okoliczni mieszkańcy spędzali tu czas nad wodą w otoczeniu drzew. Choć kąpiele były zakazane, wielu nie mogło się oprzeć ochłodzie w letnie dni. Dziś po Morskim Oku pozostało jedynie wspomnienie. W miejscu, gdzie niegdyś woda sięgała dwóch metrów, jest tylko piach, a pomosty prowadzą donikąd.
Każdy by się wściekł, gdyby mu zniknęło 200 kawałków (Fulik nie, bo nawet nie wyobraża sobie takiej kwoty), policjanci więc rozpoczęli działania, czyli, jak mówi się fachowo - wdrożyli procedurę dochodzeniowo-śledczą.
Wdrożenia jak to wdrożenia, przyniosły efekty: po kilku dniach zatrzymano sześć osób, w tym pracowników hurtowni, którzy z firmy wynosili sprzęt elektryczny, by później opchnąć go na własną rękę. Zyskiem ani myśleli podzielić się z szefem.
Okazało się, że cały proceder trwał rok - pracownicy wynosili sprzęt z hurtowni przy Mrówczej i sąsiednich magazynów. - Właściciel dowiedział się o lewych interesach pracowników dopiero wtedy, kiedy zaproponowano mu kupno lamp identycznych z tymi, jakie miał "na stanie" - mówi policjant. Sprawa się rypła, a źródełko dochodów złodziei wyschło.
Teraz za kradzież i handel kradzionymi lampami posiedzą co nieco.
TW Fulik
na podstawie informacji policji











































