REKLAMA
Nadzieja jest blisko. Bracia Dreks tom 2
| autor: | Paulina Kozłowska |
| wydawnictwo: | Replika |
| seria: | Bracia Dreks |
| wydanie: | Poznań |
| zapowiedź: | 26 maja 2026 |
| forma: | książka, okładka miękka |
| wymiary: | 145 × 205 mm |
| liczba stron: | 304 |
| ISBN: | 978-83-6856085-5 |
Michał Dreks ma słabość do motocykli i dużych prędkości. Podczas jednej z przejażdżek zostaje zatrzymany. Aby nie stracić prawa jazdy, zmyśla, że spieszy się do swojej dziewczyny na porodówkę. Gorliwa policjantka postanawia towarzyszyć mu do szpitala i sprawdzić, czy mówi prawdę.
Laura jest w trzecim miesiącu ciąży, bez środków do życia i dachu nad głową. Niedawno została oszukana i pozbawiona pracy. Przyjechała właśnie do szpitala na badania.
Przypadek sprawia, że na siebie wpadają. Michał podaje się za ojca dziecka Laury, co mocno skomplikuje życie obojga.
Czy udawany związek ma szansę przerodzić się w prawdziwe uczucie? I czy Michał, gdy pozna tajemnice Laury, nadal będzie chciał jej pomóc?
Zaciekawione spojrzenia łypią na mnie znad kieliszków wypełnionych szampanem i czerwonym winem, gdy zasiadam przy stoliku na końcu sali.
Nic mnie to nie obchodzi - niech patrzą! Ktoś mądry kiedyś powiedział, że w pracy nie ma przyjaciół, są współpracownicy. Robię więc swoje - każdego dnia wyciskając, ile się da, a potem wracam do domu, zostawiając te wredne gęby zamknięte w czterech ścianach biurowca.
Z dziewczyny, która nie miała nic, stałam się kobietą, przed którą świat rozłożył szeroko ramiona i powiedział: ,,Zapraszam".
Po raz ostatni rzucam okiem na wydekoltowany przód sukienki i sprawdzam taśmy podtrzymujące mój biust pod cieniutkim materiałem. Poprawiam włosy, które fryzjerka zaczesała na lewy bok, stylizując mnie na egzotyczną piękność.
- Zapraszam na scenę pomysłodawczynię Pluszowego Wspomnienia!
Unoszę się delikatnie, a osoby siedzące ze mną przy stoliku patrzą z naganą, sądząc, że w tak ważnej chwili postanowiłam wyjść do toalety.
- Maju, chodź do mnie! Och! Jej skromność jest przeurocza! - Marcel spogląda w bok i przywołuje kogoś ruchem ręki. - Przedstawiam państwu Maję Zubert! Nową projektantkę w Kuczyński Company i pomysłodawczynię Pluszowego Wspomnienia.
Zastygam kilka centymetrów nad siedziskiem. Otwieram usta, próbując nabrać powietrza, ale mam wrażenie, jakbym została odcięta od tlenu. Wbijam palce w sztywny obrus i osuwam się z powrotem na krzesło. Padam na nie ciężko, patrząc w osłupieniu, jak roześmiana rudowłosa kobieta wkracza na scenę i ląduje w ramionach Marcela. A potem, jak gdyby nigdy nic odbiera od niego produkt, który wymyśliłam, i przytula go do piersi.
- Spójrz, Maju! Te wszystkie oklaski są dla ciebie! Marcel wielkopańskim gestem wskazuje na zaproszonych gości. Dopiero po chwili dociera do mnie, że wszyscy stoją i wiwatują.
Tylko ja siedzę. Tylko ja wpatruję się w tę dwójkę, jakbym zobaczyła ducha. Tylko z moich ust wydobywa się rzężący oddech.
O co chodzi, do cholery?
Serce zaczyna mi bić gwałtownie, gdy próbuję zrozumieć tę tragikomedię, której jestem świadkiem. Zmuszam zamglony szokiem umysł do przypomnienia sobie każdej rozmowy z Marcelem, zaczynając od tej, podczas której powiedziałam mu o projekcie i pokazałam szkice, a skończywszy na tej, w czasie której deklarował, że weźmie mój pomysł pod swoje skrzydła i go wypromuje.
W którym momencie rozmawialiśmy o jakiejś Mai Zubert?! Nie przypominam sobie wyrażania zgody na to, żeby podszywała się pod pomysłodawczynię Pluszowego Wspomnienia! W ogóle widzę tę kobietę pierwszy raz w życiu.
Boże... Nie jestem w stanie wysiedzieć dłużej wśród tych zaaferowanych ludzi. Wrzucam telefon do torebki i podrywam się tak gwałtownie, że moje krzesło przewraca się z łoskotem. Nikt nie zwraca na mnie uwagi - wszyscy są wpatrzeni w Marcela i Maję, która wdzięczy się do niego, gdy ten wręcza jej ogromny bukiet kwiatów.
Człapię jak pijana w stronę głównego korytarza. Ściskam tren w dłoni tak mocno, że obawiam się, czy za chwilę nie rozerwę go na strzępy. Potykam się kilka razy, bo te cholerne szpilki są wyjątkowo niewygodne i nie czuję własnych stóp.
- Wszystko w porządku, dziecko? Ciepła dłoń chwyta mnie za łokieć.
Unoszę głowę i jak przez mgłę dostrzegam znajome rysy. To ojciec Marcela. Człowiek, który nie ma pojęcia o naszym romansie, więc traktuje mnie z troską, jak każdą zatrudnioną w firmie stażystkę.
- Tak - odpowiadam nie swoim głosem. - Chyba zaszkodził mi... obiad.
Mężczyzna cmoka ze współczuciem, ale nie zawraca sobie mną głowy ani minuty dłużej i od razu rusza w stronę sceny, aby pogratulować swojemu pierworodnemu kolejnego sukcesu.
Docieram w końcu do wnęki prowadzącej na scenę i zderzam się z twardym ciałem.
- Laura...?!
Unoszę twarz ku znajomym błękitnym oczom, dysząc jak astmatyczka.
- Marcel.
Zastyga, gdy widzi, w jakim jestem stanie. Wpatrujemy się w siebie przez kilka sekund. Za jego plecami dostrzegam schodzącą ze sceny Maję z przyklejonym do twarzy szerokim uśmiechem. Marcel orientuje się, na kogo patrzę, i rozgląda się w popłochu, jakby szukał miejsca, w które może przede mną zwiać.
- Co tu się dzieje?! - Z nerwów ledwo poruszam ustami.
- Chodź! - Niespodziewanie odzyskuje rezon i odciąga mnie na bok. Szarpie mną przy tym jak nieposłusznym pieskiem, który nie chce wyjść na spacer.
Otwiera z impetem jakieś drzwi i wpycha mnie do środka. Przestraszona rozglądam się dookoła, gdy odnajduję włącznik światła. To składzik na miotły, szufle i inne graty służące do sprzątania obiektu.
Zdaję sobie sprawę, jak kuriozalnie muszę wyglądać wśród tego bałaganu, ubrana w złotą suknię i wysmarowana połyskującym balsamem.
- Marcel! Co to było? - Zaciskam dłonie po bokach i próbuję skupić na sobie jego spojrzenie. - Dlaczego ta kobieta stała obok ciebie na scenie i prezentowała mój pomysł?
Marcel ucieka wzrokiem i nerwowo przeczesuje dłońmi włosy.
- Tak będzie lepiej - wypala, a ja wzdrygam się, jakby mnie spoliczkował.
- Lepiej? Dla kogo? Co ty mówisz?!
Przestaje czochrać włosy i podpierając się pod boki, spogląda na mnie z determinacją.
- Dla całego tego interesu.
Wybałuszam oczy, bo nie na to się umawialiśmy.
- Laura... - Łapie mnie za ramiona, zanim zbiorę się na odpowiedź. - Tak będzie lepiej dla nas wszystkich. Wspólnie z moim prawnikiem doszliśmy do wniosku, że przedstawianie ciebie jako autorki pomysłu byłoby błędem. Pracujesz jako stażystka zaledwie od pół roku, i to na stanowisku niezwiązanym z projektowaniem czy szeroko rozumianym marketingiem. To nie wyglądałoby dobrze. Od projektów mam cały potężny dział, więc...
Otwieram usta i je zamykam, bo te tłumaczenia nie mieszczą mi się w głowie. Nie miałam pojęcia, że konsultował cokolwiek z prawnikiem.
- Przecież pieniądze, które na tym zarobię, i tak będą do naszej dyspozycji. - Marcel obniża głos, jak zawsze, gdy próbuje mnie urobić. - Za kilka miesięcy, kiedy sytuacja się unormuje i ojciec w końcu przekaże mi firmę, rozwiodę się z Mileną. A wtedy będziesz korzystała ze wszystkiego, co zarobię na Pluszowym Wspomnieniu. - Zaczyna gładzić moje ramiona w czułym geście, ale w jego oczach dostrzegam jakąś ostrożność.
I dociera do mnie jeszcze coś...
- Za kilka miesięcy? - Strącam jego dłonie i cofam się o krok. - Powiedziałeś, że twój adwokat wysłał już pozew do sądu i za kilka tygodni nie będziesz już żonaty!
- Mówiłem ogólnie. - Ucieka wzrokiem wyraźnie zmieszany. - To znaczy rozwiodę się... Wiesz, że to zrobię, ale jeszcze nie teraz.
Przykładam dłoń do czoła - jest zimne jak lód, a mimo to oblewa mnie pot. Nie wiem, co odpowiedzieć. Od dwóch miesięcy słyszałam o tym, że pozew jest już w sądzie, a świetny adwokat, który reprezentuje Marcela, załatwi rozwód z zamkniętymi oczami. Że sędzia wylosowany do sprawy to znajomy ze studiów Kuczyńskiego seniora, więc postara się zamknąć sprawę po góra dwóch spotkaniach.
- Marcel... Wiem, co mi mówiłeś. - Mój głos wibruje od nadmiaru emocji. - Pamiętam każde twoje wyznanie i w żadnym z nich nie wspominałeś, że... rozwiedziesz się... kiedyś!
- Skarbie... - Próbuje dotknąć mojej twarzy, ale robię unik i odskakuję w bok, o mało nie wpadając na przemysłowy odkurzacz. - Przecież wiesz, że szaleję na twoim punkcie. Będzie dobrze. Uwierz mi.
Gorycz podchodzi mi do gardła.
- Ty nawet nie złożyłeś pozwu, prawda?
Marcel przełyka ślinę, a ja wgapiam się w jego wolno poruszającą się grdykę.
- Będzie dobrze - mamrocze. - Musisz być cierpliwa. Miłość czasami wymaga poświęceń. W grę wchodzi ogromny majątek do podziału. Nie jestem byle spawaczem, który odda żonie Fiata i zdobędzie papier rozwodowy!
Że co?!
- Będzie dobrze? - sarkam. - A co z moim pomysłem? Z moją umową o pracę? Możliwością poznania pracy Działu Projektowego? Pomysłem, który przypisałeś zupełnie innej osobie? To ja wymyśliłam Pluszowe Wspomnienie! Ja jestem jego autorką! I to ja powinnam odbierać teraz gratulacje na scenie!
- Nie bądź śmieszna - prycha w tak okrutny sposób, że aż drętwieję. - Wiesz, ilu świetnych fachowców z całego kraju aplikuje na etat projektanta? - kontynuuje swoje tortury. - Ojciec odsiewa każdego, kto nie ma branżowego wykształcenia. Każdego, kto nie odbył rocznych praktyk w jakiejś dobrej agencji reklamowej lub pracowni projektowej. Nie spełniasz ani jednego z tych warunków. Jesteś specem od ekonomii i finansów, nie ma znaczenia, że przy okazji wpadłaś na coś tak genialnego. Musiałbym mocno się nagimnastykować, zanim przekonałbym ojca, żeby w ogóle zaprosił cię na rozmowę.
O mój Boże.
Patrzę na tego człowieka, z którym od trzech miesięcy dzieliłam radości, smutki i łóżko. To nie jest mój Marcel - mężczyzna, który uganiał się za mną, mamił swoją atencją i mówił, że jego małżeństwo to wydmuszka. Facet, który w zamian za szkice i całą koncepcję Pluszowego Wspomnienia obiecywał mi złote góry.
Złość rozlewa się po moim ciele jak ognista lawa, spychając na bok smutek i niedowierzanie. Wspomnienia z czasów, gdy byłam szkolnym popychadłem, powracają do mnie i uświadamiają mi, że znowu zostałam na lodzie. Po raz kolejny uwierzyłam komuś, kto obiecywał, że odmieni moje życie. I owszem, zmienił je... na o wiele gorsze.
- Kwiatuszku...
- To kradzież.
Marcel wciąga powietrze z głośnym świstem.
- Słucham?
- Podpisywanie się pod czyimś pomysłem i produktem to kradzież.
Coś przeskakuje w jego spojrzeniu i dostrzegam w nim wściekłość. Złości się na to, że rozmowa nie idzie po jego myśli, że nie łapię się po raz kolejny na piękne i czułe słówka.
Życie bywa jednak przewrotne. Dwa dni temu jęczałam od jego pieszczot, a dzisiaj zarzucam mu kradzież prosto w twarz.
- Nie mówisz chyba poważnie. - Robi krok w moją stronę.
Stoję twardo i unoszę podbródek. Z wściekłości robi mi się czerwono przed oczami.
- Wychujałeś mnie, Marcel.
Mruży oczy na dźwięk przekleństwa.
- Wydymałeś mnie koncertowo. Uwiodłeś, wyłudziłeś ode mnie projekty i kasę, a teraz... - Trzęsę się z nerwów. - ...a teraz podstawiłeś naiwniaczkę bez kręgosłupa moralnego, która stojąc przed tymi wszystkimi ludźmi, przyjmuje gratulacje za coś, czego nigdy nie wymyśliła!
Wyrzucam z siebie słowa, nawet nie zastanawiając się nad ich konsekwencjami. Mówię prosto z serca, bo tak długo czekałam na swoją szansę, że nawet namiętność, która nas łączy, nie jest warta, aby z tego rezygnować.
- Ją też uwiodłeś swoją piękną gadką, że zgodziła się tak podłożyć?! Z pewnością! - Śmieję się z politowaniem. - Najwidoczniej opanowałeś sztukę oszukiwania kobiet do perfekcji! Zapomniałeś jednak o tym, że szkice i koncepcje Pluszowego Wspomnienia są na moim komputerze!
Praca w tak potężnej firmie nauczyła mnie jednego: wytocz konkretne działa i atakuj albo wykop sobie grób i czekaj na śmierć.
Marcelowi zaczyna drgać powieka, a jego urocza zazwyczaj twarz przemienia się w wykrzywioną od gniewu maskę.
- Czy ty mi grozisz? - Robi kolejny krok, popychając mnie tym samym na stojący za mną metalowy regał. - Grozisz mnie?! Prezesowi Kuczyński Company, na którego komputery przesłałaś wszystkie projekty? Myślisz, że jestem taki głupi? Że się nie zabezpieczyłem na wypadek takich scen, jakie teraz urządzasz?!
Półka wrzyna mi się w plecy, gdy szepcze swoje groźby prosto do mojego ucha. Zaczynam się trząść jak w delirce. Modlę się, aby nie zemdleć, bo nie mam pewności, czy mnie tu nie zamknie i nie zostawi na pastwę losu.
- Zastanów się dobrze, zanim zaczniesz deklarować coś, czego nie jesteś w stanie spełnić. - Przykłada spoconą dłoń do mojej szyi i ściska lekko. - A teraz posłuchaj mnie uważnie, Lauro Parot... Wszystkie dane z twoich komputerów zostały usunięte. Twoich rysunków i projektów już dawno tam nie ma. Tak jak od jutra nie ma cię w mojej firmie, w moim życiu i w moim łóżku. To ostatnie akurat napawa mnie smutkiem, bo pieprzysz się koncertowo. - Opuszka jego palca sunie leniwie po moim dekolcie.
Wstrząsa mną dreszcz przerażenia, gdy jego palec wsuwa się pomiędzy moje piersi. Odchylam głowę na bok, aby być jak najdalej od tych okrutnych ust. Wpatruję się w środki czystości stojące pod ścianą, czując, że coraz mocniej przypiera mnie do regału, z premedytacją, żeby zadać mi ból.
- Jeśli komukolwiek odważysz się powtarzać takie bzdury jak mnie przed chwilą... zniszczę cię. Od teraz twoje piękne usteczka nawet się nie zająkną o Pluszowym Wspomnieniu. Wyprowadzisz się z mieszkania, które ci wynająłem, i oddasz kartę płatniczą, którą ci dałem - wylicza spokojnie, jakby nie nazwał mnie przed chwilą swoim kwiatuszkiem. - A jutro zjawisz się grzecznie w firmie i złożysz rezygnację ze stażu. Po czym zabierzesz swoje rzeczy i znikniesz z mojego życia. Pluszowe Wspomnienie jest moje i mam na to wszelkie możliwe dowody. Pamiętaj o tym przy podejmowaniu nieroztropnych decyzji.
Z płuc wyrywa mi się szloch, a po policzkach ciekną łzy. Moja bezdenna głupota doprowadziła do tego, że od jutra zostanę bez pracy i dachu nad głową. Odwaga opuszcza mnie w okamgnieniu, gdy dociera do mnie tragizm tej sytuacji.
- Dlaczego mi to robisz? - Łkam jak małe dziecko, bo tak się właśnie czuję. Jak zdradzony, upokorzony i naiwny bachor. - Po co kazałeś mi tu przyjść, skoro od początku planowałeś przejąć mój pomysł?!
- Nie sądziłem, że tak emocjonalnie zareagujesz. I że przybiegniesz tu blada jak ściana. - Jego szczerość mną wstrząsa. - Ale jak to mówią, nie ma sytuacji bez wyjścia. Dobrze, że sobie wszystko wyjaśniliśmy. Jesteśmy przyjaciółmi, prawda, Lauro? Przyjaciele sobie wybaczają i potrafią się dogadać. A my właśnie się dogadaliśmy. - Zaciska drugą rękę na moim boku tak mocno, że aż jęczę z bólu. - Prawda? - Wciska palce jeszcze mocniej. - Jesteś grzeczną dziewczynką i będziesz trzymała buzię na kłódkę. Wiesz, że jeśli zaczniesz chlapać ozorem, to nasi prawnicy cię zniszczą. Jeśli chodzi o obronę interesów mojej rodziny, nie będę miał żadnych sentymentów. Zapamiętaj to.
Ciszę w pomieszczeniu zakłóca mój chrapliwy oddech. Jeśli przez jedną, króciutką sekundę wydawało mi się, że to może być jakiś głupi żart ze strony Marcela, to teraz moje złudzenia runęły jak domek z kart.
Człowiek, którego darzyłam uczuciem, perfidnie mnie wyrolował. Jestem tym tak wstrząśnięta, że chcę jak najszybciej uwolnić się z jego brutalnych ramion, uciec gdzieś daleko i wyć z rozpaczy. Pozbyć się tej sukienki, butów i zniszczyć fryzurę, którą mi zafundował.
- Tak! - wykrztuszam, a on uśmiecha się jak szaleniec. - Dogadaliśmy się.
Wydaję z siebie skowyt, gdy wyciska na moim policzku mokry pocałunek i opuszcza pomieszczenie. Ścieram jego ślinę z twarzy tak gwałtownie, że aż piecze mnie skóra. Dygoczę cała, rozglądając się dookoła, jakbym weszła do labiryntu i nie potrafiła się z niego wydostać.
Muszę stąd wyjść. Muszę wrócić do mieszkania i zacząć pakować swoje rzeczy. Dokąd mam się przenieść?
Olga! Tak, muszę do niej zadzwonić i poprosić ją, żeby mnie przyjęła na parę dni, zanim ochłonę i zacznę planować, co robić dalej. Z trudem otwieram maleńką torebkę i wygrzebuję z niej telefon. Ledwo widzę na oczy z powodu łez, które rozpuszczają mi tusz do rzęs i sklejają powieki.
- Nienawidzę cię! Nienawidzę! Zapłacisz mi za to! - Dłonie mi się trzęsą, jakbym dostała jakiegoś ataku.
Wyciągam telefon i wstrzymuję oddech.
Kamera, którą uruchomiłam, aby nagrać występ Marcela, cały czas była włączona...
Na sąsiedniej półce
-
[ książka, e-book ]Miłość jest blisko. Bracia Dreks, tom 1Paulina Kozłowska
-
[ książka, e-book ]Serce na świętaPaulina Kozłowska
-
[ książka, e-book ]Miłość w spadkuPaulina Kozłowska
-
[ e-book ]Miłość pod choinkąPaulina Kozłowska
-
[ książka ]Miłość pod choinką, (barwione brzegi)Paulina Kozłowska
-
[ książka, e-book ]Domek w NiebiosachPaulina Kozłowska
-
[ książka, e-book ]Zakątek nadzieiPaulina Kozłowska
-
[ książka, e-book ]Świąteczna narzeczonaPaulina Kozłowska
-
[ książka, e-book ]Spotkanie na Kaczym WzgórzuPaulina Kozłowska
-
[ książka, e-book ]Pensjonat na Kaczym WzgórzuPaulina Kozłowska
-
nowość[ książka, e-book ]Miłosny trel słowikaKatarzyna Malik
-
nowość[ książka ]Zło czai się w pięknieDamian Gólski























