Kronika policyjna
22 stycznia 2010
Wszedł z kablem, wyszedł z telewizorem.
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
wchodził na teren sklepu z kablem, na który ochroniarze nakładali naklejkę z pieczątką, świadczącą o tym, iż wniesiona rzecz jest jego własnością. Pan Jan przeklejał naklejkę na... telewizor i opuszczał sklep, wychodząc z nowym nabytkiem przez bramkę dla klientów bez zakupów. Ukradł w ten sposób jeden telewizor, jednak pokusił się o kolejny. Wtedy oszustwo dostrzegła ochrona. Po zatrzymaniu złodzieja policjanci przeszukali jego mieszkanie i odzyskali telewizor. 53-latek poddał się dobrowolnie karze 10 mie-sięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.
cehadeiwu
na podstawie informacji policji








































