Jaka będzie przychodnia na Chrzanowie?
17 września 2015
źródło: Materiały Jarosława Oborskiego
W przyszłym roku ma ruszyć budowa publicznej przychodni przy ulicy Coopera. Poza gabinetami lekarskimi będą się tu także mieścić oddziały onkologiczny i psychiatryczny.
Nowa hala na Bemowie. Mieszkańcy: "Serio?"
Bemowscy urzędnicy ogłosili w mediach społecznościowych rozpoczęcie kolejnej inwestycji sportowej przy ul. Obrońców Tobruku 40. Choć projekt zapowiada się imponująco, wielu mieszkańców pyta, dlaczego nic nie powstaje na dynamicznie rozwijającym się Chrzanowie, który wciąż pozostaje "sportową pustynią".
W budżecie zarezerwowano 20 mln na jej budowę. - Ma mieć trzy kondygnacje i prawie 6 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Poza gabinetami lekarskimi i psychologicznymi powstanie tam także punkt szczepień, sala terapii zajęciowej oraz oddział psychiatryczny i onkologiczny. Placówka będzie mogła obsłużyć nawet 20 tysięcy mieszkańców. Równocześnie z budową nowej przychodni będzie przedłużana ul. Coopera do ul. Batalionów Chłopskich. Będzie to główna droga dojazdowa do przychodni. Przychodnia będzie mogła obsłużyć nawet 20 tysięcy mieszkańców. Równocześnie z jej budową będzie przedłużana ul. Coopera do ul. Batalionów Chłopskich. Zakładając, że wszystko pójdzie zgodnie z planem (z czym bywa różnie), ulica ma być gotowa pod koniec sierpnia 2016 r., natomiast przychodnia pierwszych pacjentów przyjmie w 2018 r. - pisze Jarosław Oborski i przedstawia wizualizację nowej placówki.
Nietrafiona lokalizacja?
Nie wszyscy jednak popierają budowę przychodni właśnie w tym miejscu. Część lokalnych polityków wolałaby, żeby na parceli przy Coopera zbudowana została nowa szkoła dla dzieci z Chrzanowa. To jednak niemożliwe, ponieważ działka jest na to po prostu za mała. Podstawówka - ku niezadowoleniu bemowskiej opozycji - znajdzie się w rejonie skrzyżowania Lazurowej i al. Obrońców Grodna na pograniczu Górc i Grotów. Politycy PiS oraz Bemowskiej Wspólnoty Samorządowej uważają, że to zbyt daleko od osiedla i dzieci będą musiały dojeżdżać na lekcje autobusami lub będą dowożone przez rodziców. - Ja chodziłem do podstawówki, którą miałem pod blokiem - grzmiał podczas sesji miejski radny Michał Grodzki. Odpowiedział mu przewodniczący rady dzielnicy Jarosław Dąbrowski. - To jedyna tak duża działka należąca do miasta. Poza tym komunizm się skończył i nikt nie buduje już całych miast czy dzielnic wraz z infrastrukturą i zapleczem. Firmy są prywatne a zadaniem samorządu jest budowa szkół - ripostował przewodniczący.
(pik)
.











































