Gryzą po staremu
19 lipca 2005
Prezydent Aleksander Kwaśniewski nie podpisał nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. To oznacza, że właściciele psów ras uznanych za agresywne nie będą musieli przejść dość skomplikowanej procedury, by posiadać pupila.
Działkowcom potrzebny Mojżesz
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie działek pracowniczych przyprawił wielu działkowców o ból głowy, a niektórych nawet o palpitację serca. Bo też jest się czym martwić. Trybunał zakwestionował przecież kilkadziesiąt przepisów - praktycznie całą ustawę.
Za niedopełnienie tych obowiązków miała grozić grzywna lub więzienie. Poza tym zakazywała spuszczania ze smyczy psów, chyba że będą w kagańcu.
Prezydent podzielił zdanie Senatu, który również odrzucił ustawę. Głównym argumentem była obawa przed plagą wałęsających się psów wyrzuconych przez właścicieli, którzy nie będą chcieli przechodzić żmudnych i kosztownych procedur uzyskiwania pozwolenia. I że ustawa nie precyzuje np. co ma się stać z psami, których właściciele nie dostaną pozwolenia, ani kto ma stwierdzać i na jakiej podstawie, czy pies jest "w typie rasy". Krytykowano również brak analizy trudnej sytuacji polskich schronisk, do których trafiłaby większość wyrzuconych psów.
Prezydent podkreślił, że ustawa nie rozwiązuje problemu nielegalnych hodowli i handlu psami ras uznanych za agresywne. Miejmy nadzieję, że kolejny Sejm zajmie się tematem agresywnych psów skuteczniej. Tymczasem kilka dni po zawetowaniu ustawy tym razem niedaleko Pruszkowa doszło do kolejnego wypadku. Pies "w typie" rottweilera pogryzł dotkliwie troje członków rodziny. Własnych opiekunów. - Może rozzłościł go upał - powiedział jednemu z dzienników policjant, który przybył na miejsce. Może powinniśmy zacząć obawiać się słonecznego i upalnego lata...
stroja.







































