REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Forum Bemowo

REKLAMA

# Gość

25.01.2020 09:13

Dziwny artykuł, zwłaszcza że prima aprilis za ponad dwa miesiące.
Tak poważnie, to z tego co tutaj jest napisane wynika, że pracy domowej jest za dużo oraz plany lekcji są źle ułożone. Postulaty powinny bardziej być za tym, żeby prac domowych było mniej oraz budowane były nowe szkoły.

# ddd

25.01.2020 18:38

Jak jeszcze pracowałem nie miałem zamiaru zadawać prac domowych z dnia na dzień. Jedyną formą pracy na dzień następny bywało, jak zaczynaliśmy nowe zagadnienie, aby przeczytać wprowadzenie w podręczniku i zaznaczyć fragmenty niezrozumiałe. Po około 2 tygodniach rodzice napisali skargę do dyrektora szkoły, że niczego ich dzieci nie nauczę.
Oczywiście zadania domowe były, ale na dłuższy czas. Bo uważałem i nadal uważam, że ma to sens. Ogłupiające zadania z podręcznika nie mają sensu już od klasy IV, bo uczą schematyczności. Tak samo jak durne zeszyty ćwiczeń dla ćwierćinteligentów, które nie mają żadnej wartości w rozwoju ucznia. Ale walczyć z tym trudno.

# Lilivati

27.01.2020 09:23

Ograniczyć prace domowe ok, ale nie zakazywać ich. Biorąc pod uwagę że obecnie dzieciaki więcej czasu spędzają w telefonach, to najprawdopodobniej jedyny środek, żeby czegokolwiek się nauczyły.

# Prawda

27.01.2020 10:32

Już bez przesady. Lepiej żeby uczniowie spędzali czas odrabiając lekcje niż siedzieli z nosem w telefonach komórkowych w celu zabawy. Jeszcze nauka nikomu nie zaszkodziła. Również miałam sporo zadawanych prac domowych, ale umiałam godzić to z innymi zajęciami, a dodam, iż moi nauczyciele dużo wymagali i jestem im za to wdzięczna. Dodam jeszcze, że wtedy nie było telefonów komórkowych i wiadomości szukałam w encyklopedii bądź korzystałam z bibliotek. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji czasu.

# pik

27.01.2020 21:58

ten pomysł z artykułu to jakiś żart? Programy są przełądowane, jak więc nauczyciele mają nauczyć dzieci bez zadawania im prac domowych? Za moich czasów zdarzało sie przepisywać jedno słowo po 100 razy i nikt się nie poskarżył. Ba, jeszcze w domu się dostało burę. Teraz nad dzieciakami chucha się i dmucha. Wyrastają rozpieszczone, roszczeniowe nieudaczniki.

REKLAMA

 Dorota82222

29.01.2020 16:27

Ręce opadają jak się patrzy na dzieci przeciążone nauka. Nie wiem po co one są w tej szkole skoro i tak muszą po godzinach chodzić na korepetycje, a potem jeszcze uczyć się po nocach. A gdzie ich dzieciństwo?!
My z mężem wybieramy się na Targi Szkół Niepublicznych na Stadion Narodowy w Warszawie - 2 lutego tego roku więc w najbliższą niedzielę. Poszukamy tam szkoły prywatnej dla dzieci. Niby to droższe rozwiązanie, ale jak mam ponosić koszty standardowej edukacji i do tego dopłacać jeszcze za korepetycje z tego i tamtego ... to wolę żeby moje dziecko w szkole spędzało czas i się tam uczyło tego co powinno zamiast w szkole tylko spędzać czas a po szkole się dodatkowo edukować. Za dużo materiału i za dużo uczniów jest w szkole publicznej!

 Anitass

30.01.2020 14:31

Uważam, że edukacja nadaje się do poprawki. Dzieci i młodzież uczą się za dużo niepotrzebnej wiedzy. Przez ten natłok wiedzy nie są w stanie wszystkiego przyswoić i trzeba brać dodatkowe, płatne lekcje co jest bez sensu. Poza tym moim zdaniem klasa nie powinna liczyć więcej niż kilkanaście uczniów, bo im więcej uczniów, tym gorsza jakość nauczania.

# Gość

31.01.2020 01:12

Jeszcze nauka nikomu nie zaszkodziła. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji czasu.

# Gość

31.01.2020 07:46

Ja mam mieszane uczucia , córka w 5 klasie od września do połowy października nie miała nic zadawane z geografii, przyszła pierwsza klasówka i pierwsza w jej życiu 2, ona z płaczem bo nie rozumie, z innych przedmiotów ma w większości same piątki, ale prace domowe były , oczywiście my jako rodzice spędzaliśmy po pracy czas na tym aby jej wiele rzeczy wytłumaczyć, niestety nauczyciele w trakcie lekcji nigdy nie dadzą rady skupić się na każdym dziecku , a wystarczy że jakieś ominie 2-3 lekcje i wstecz już nie tłumaczą , bo muszą iść z programem. W naszej szkole prac domowych nie zadają na weekendy, no chyba że jest to np biologia która jest akurat w piątki i raz w tygodniu. Oczywiście jak są zajęcia pozalekcyjne jest ciężej, u nas 2 x w tygodniu 1 godzinę po lekcjach, więc zdąży w domu zjeść obiad a lekcje odrabia po 17.. Dzięki tym znienawidzonym pracom domowym (ja też ich nie lubię) wiem co umie a czego nie umie moje dziecko i w czym jej należy pomóc.

# fryta

31.01.2020 12:16

Nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że program jest przeładowany i inaczej niż z zadania domowego się niczego nie nauczą, tak samo z tymi telefonami. Jest dostęp do internetu, w których są rozwiązane zadania domowe, więc jak komuś się nie chce robić albo nie interesuje go ten kierunek to po prostu przepisuje zadanie z internetu. Już lepiej, żeby nie było prac domowych bo i tak nikt z nich nic nie wynosi, czasami nawet prace domowe zabierają czas na naukę, bo teraz da się mieć 2 sprawdziany i 3 kartkówki w jeden dzień, i nie ma sensu mówić, że trzeba było nauczyć się wcześniej bo jakby to się zrobiło wcześniej każdy by zapomniał czego się uczył. Prace domowe w tych czasach nie mają sensu, gdy wystarczy wpisać polecenie zadania, żeby zdobyć rozwiązanie.

REKLAMA

# AAA

31.01.2020 14:29

Godzinę dziennie na prace domowe? Raczej 3 lub 4 minimum. Chciałabym tą godzinę.

# Internata

31.01.2020 23:20

Prace domowe były są i mam nadzieję że pozostaną. Uczeń w szkole ma objaśnione zagadnienie i powinien wiedzę utrwalić w domu np robiąc zadanie domowe. Dzięki temu utrwali oraz zrozumie to co ma się nauczyć. Nie mając nic zadawane czas w szkole jakoś mu minie a wiedza uleci. Tylko powtarzając to co było na lekcjach można sobie utrwalić.

# Ver

01.02.2020 09:11

Niedawno sama chodziłam do szkoły, nigdy nie zapomnę jak nauczyciele, gdzie każdy z nich uważał ze jego przedmiot jest najważniejszy, zadawali każdy z dnia na dzień po 4-5 stron zadań. Lekcje kończyło się o 17, o 18:30 było się w domu (bo korki na drodze) a następnego dnia szło się na 8 a rano są jeszcze większe korki i trzeba było często wyjechać o 6:43 a sir spóźnij chociaż minute to zaraz była uwaga.... Jestem zdania, że pomysł jest absolutnie na miejscu. Bo tak na prawdę to wszystko pokazuje że dzieci nawet w tych niższych klasach pracowały więcej niż rodzice. Widzę że niektórzy porównują swoje czasy szkoły które były zapewne jeszcze w PRLu ok rozumiem wy tak mieliście... Ale uważacie ze to było dobre? Uważacie ze zabranie wam dzieciństwa było ok wobec was? Jeśli nie to dlaczego chcecie przenosić to na swoje dzieci? Czy nie chodzi tutaj o to żeby one miały lepiej? A może chcecie walczyć z własnymi dziećmi o to żeby to one miały gorzej a i tak im powiecie ze maja lepiej? Czasami wystarczy tylko trochę pomyśleć...

# Kier

01.02.2020 15:09

#pik napisał(a) 27.01.2020 21:58
ten pomysł z artykułu to jakiś żart? Programy są przełądowane, jak więc nauczyciele mają nauczyć dzieci bez zadawania im prac domowych? Za moich czasów zdarzało sie przepisywać jedno słowo po 100 razy i nikt się nie poskarżył. Ba, jeszcze w domu się dostało burę. Teraz nad dzieciakami chucha się i dmucha. Wyrastają rozpieszczone, roszczeniowe nieudaczniki.
Nikogo nigdy nie będzie obchodzić to, że byłeś traktowany jako podczłowiek, więc teksty z moich czasów sobie daruj.

# szok

01.02.2020 22:48

Chyba radni pomylili kompetencje. Nie są szefem MEN, ani kompetentnymi ludzmi, aby ustalać jakieś zasady w edukacji.

REKLAMA

# Karol2

02.02.2020 11:06

No tak, to prawda, że dzisiaj dzieci mają pełno różnych praw, ale obowiązków najlepiej żadnych.

# Anonim

02.02.2020 12:30

Większosc uczniow i tak prace domowe sciagaja z internetu a nie rozwiązuje sami po calym dniu nauki w szkole..A dzieci ktore wracaja do szkkoly autobusami bo mieszkaja troche dalej od szkoly nie doac ze czasem po 8 godzinach wracajądo domu mają zasawane mase pravy domowej i do tefo po kilka kartkowek dziennie

# bemowianka

02.02.2020 17:59

Wolałabym aby ograniczono prace domowe lub ilośc sprawdzianów!
Dzieciaki mają po 3-5 sprawdzianów w tygodniu,kartkówki i prace pisemne z polskiego. Wystarczy! Niepisana wiedza jest taka że angielskiego ani matematyki w szkole trudno jest się nauczyć - taki program mamy, takie czasy. Dlatego dzieciaki mają i tak druga szkołę po lekcjach. Wystarczy!
Tak dzieci mają z jednego przedmiotu na semestr po 5 sprawdzianów + 5 kartkówek + prace domowe + prace pisemne. Plus maja obowiązkowo brać udział w konkursach!
A jak nie ma prac domowych to nagle jest dodatkowe 15 min na lekcji które można przeznaczyć na uczenie a nie sprawdzanie pracy domowej. Ograniczymy ilość sprawdzianów nagle pojawi się czas na uczenie dzieci. Chyba że chodzi o to by nauczyły sie w domu?! Bo w szkole nie ma na to czasu ;-)
Gdyby były 2 sprawdziany z przedmiotu na semestr w półroczu i praca na lekcji. Plus prace pisemne z polskiego, bo tego się inaczej nie nauczysz. To nagle dzieci zaczęłyby chcieć chodzić do szkoły!

# bemowianka

02.02.2020 18:08

I tak to gmina odpowiada za sposób nauczania. Nie odpowiada za podstawę programową. Za ilość godzin które ma każdy przedmiot. Za to prace domowe i styl sprawdzania materiału jak najbardziej jest w gestii urzędu, który jest "właścicielem" szkół. Bo szkoły obecnie są samorządowe a nie państwowe. Musza jednak wykonywać program nauczania wymyślony przez państwo, czyli ministerstwo i prawodawstwo obowiązujące w Polsce.

# Melon

03.02.2020 00:33

Nie ma czegoś takiego jak obowiązkowe zadania domowe. Ale fakt dzisiejsze szkolnictwo to jeden wielki syf.dzieci się niby uczą ale czegoś co się w życiu nie przyda. Niech nauczyciele wezmą się porządnie do pracy bo nic nie robią a zarabiają ładne siano. Jak się nie podoba to niech idą zamiatarki ulice.

REKLAMA

# anon

03.02.2020 00:59

Jestem dosyć młodą osobą i moim zdaniem jest to dosyć niedorzeczne. Często zdarza się, że na lekcji się czegoś nie dosłyszy, nie zrozumie, dlatego warto robić zadanie domowe, dzięki któremu możemy się do-edukować pewnych zagadnień i powtórzyć materiał. Owszem, momentami zadania są zbyt rozbudowane, ale to nie jest aż tak masakryczne jak się niektórym wydaje.

# w06

03.02.2020 11:19

Narażam się nauczycielomale:::: Ale w całej Skandynawii za zadanie uczniom do domu jakiegokolwiek zadania grozi kara dla nauczycieli. Rada Rodziców może ukarać nauczyciela do zwolnienia włącznie!!! Sorry ale to tylko FAKT i no comments.

# 50+

03.02.2020 11:41

Ja przez całą podstawówkę nie robiłem żadnych prac domowych (czytałem tylko lektory i wyhodowałem pleśń w słoiku). Wtedy tyle dwój za brak pracy dostawałem (jedynek jeszcze nie było), ale jakoś zdawałem z klasy do klasy. Uważałem że te prace domowe to wymyślili specjalnie komuniści, żeby dzieci nie myślały i żeby siedziały w domu. Od 6 klasy przepisywałem na przerwach prace domowe jak wszyscy i niewiele zabrakło mi do paska. W technikum składaliśmy się na kolegę który rozwiązywał zadania i wszyscy przepisywali od niego. Oceny za brak pracy domowej nie zaniżały mi średniej.Na rok przed maturą w wakacje rozwiązałem z nudów chyba ze 4 zbiory zadań z matematyki. Codziennie po 5 zadań. Skończyłem studia i mógłbym robić karierę naukową, ale wtedy uczelnia to były grosze. Moja siostra jest nauczycielką odrabiała zawsze wszystkie prace domowe i nie rozumiała że to dla mnie strata czasu. Dziś zarabia jakieś 10% do15% tego co ja (zależy czy dostanie nagrodę itd.) Zawsze powtarza że dziecko nie nauczy się samodzielności jak nie odrobi w domu pracy domowej. Ciekawe co by do garnka włożyła, gdyby nie jej małżonek. Bardzo się dziwiła że skończyłem studia i w ciągu 6 miesięcy jestem kierownikiem a potem awansuje dalej. Powiem tak ci co skrupulatnie odrabiali prace domowe są dobrymi pracownikami, ale ja kierownicze stanowisko dam komuś kreatywnemu -wystarczy żeby pilnował tych od prac domowych :-) Pozdrawiam wszystkich ambitnych nauczycieli - pamiętajcie dzieci nie są winne że politycy chcą na was oszczędzać.

# Edi

03.02.2020 11:45

#w06 napisał(a) 03.02.2020 11:19
Narażam się nauczycielomale:::: Ale w całej Skandynawii za zadanie uczniom do domu jakiegokolwiek zadania grozi kara dla nauczycieli. Rada Rodziców może ukarać nauczyciela do zwolnienia włącznie!!! Sorry ale to tylko FAKT i no comments.
To prawda, dla tego zatrudniają tam Polaków bo brakuje im fachowców (błędy systemu kształcenia).

# Edi

03.02.2020 11:59

#Melon napisał(a) 03.02.2020 00:33
Nie ma czegoś takiego jak obowiązkowe zadania domowe. Ale fakt dzisiejsze szkolnictwo to jeden wielki syf.dzieci się niby uczą ale czegoś co się w życiu nie przyda. Niech nauczyciele wezmą się porządnie do pracy bo nic nie robią a zarabiają ładne siano. Jak się nie podoba to niech idą zamiatarki ulice.
Nie wiem co dla Ciebie jest ładne siano, ale w Warszawie to za te pieniądze robotnik na budowie nie przebierze się w ubranie robocze, a co dopiero mowa o pracy.
Dziś w Warszawie nauczyciele to emeryci lub tacy którzy mają inną robotę a tu przychodzą tylko żeby ZUS mieć opłacony. Czasem jeszcze trafi się żona prezesa, pilota itp. co to w domu chce powiedzieć że ona też pracuje :-) na botoks :-). Od dawna w szkole nie widziałem młodej nauczycielki po studiach. Przy tych cenach mieszkań i wynajmu nie ma co liczyć że nauczyciele z innych miejscowości ściągną do Warszawy. Na dzień dzisiejszy jest głęboka zapaść w szkolnictwie i brak światła w tunelu.

REKLAMA

# Szef

03.02.2020 22:45

Mojam mama jestem nauczycielką i lada chwila będzie na emeryturze. Stwierdziła kiedyś jednoznacznie iż od jej czasów szkolnych do współczesnych poprzeczka poszła mocno w górę. To co teraz dzieci uczą się w klasie 7-8, dawniej było w liceum, a to co w liceum było na studiach. Pytanie czym się kierują ci co wymyślają program nauczania. Jeżeli uważają że dzieci będą bogatsze o wiedzą to popełniają błąd. Warto było by przypomnieć im jak wyglądała ich edukacja. Mordowanie dziecka w szkole nauką, oraz gdy dziecko podoła i ma same 5, nie gwarantuje sukcesu. Sukces to wiedza i przedewszystkim umiejętności. Ale wiedza potrzebna a nie jakieś pierdoły. Obecny system nauczania tworzy wyszkolonych kretynów, z których sporo osób nie potrafi zaprezentować się pracodawcy, ludzi który ze względu na papier nie będą ciężko pracować a do lekkiej pracy się nie nadają bo nie posiadają umiejętności, za to mają wymagania płacowe nie dając nic od siebie. Prowadzę firmę z sukcesem i wiem co mówię. Zapewniam szkolenie, bo wiem kto jest na rynku pracy. Jest to orka na ugorze bo to co ja przekazuję nowym pracownikom, ta niezbądna wiedza podstawowa powinna być przekazana w szkole. Ja sam nie posiadam wyższego wykształcenia, a osiągnąłem sukces. Zadań nie odrabiałem nigdy bo uznałem że to głupie. Wiedzę którą posiadam i która mnie interesowała ni znalazłem w szkole.

# nnnn

04.02.2020 20:23

Ja myślę że dobrze by zrobili z tym aby nie zadawali moja córka jest w 6 klasie i naprawde ale nauczyciele trochę przesadzają jak oni zadają do dom

# Ktoś tam

05.02.2020 09:40

To se sami odrabiajcie prace domowe to wy pracuje 24 na 7 niby dorośli a pustaki

# Michuuu

07.02.2020 16:42

Z tego co wiem to w szkołach 3/4 nauczycieli jest dla hajsu i nie potrafi uczyć więc trzeba nadrabiać w domu to czego te debile nie potrafią zrobić w szkole. Bierze się korepetycje i patrząc na to tak to pracę domową robisz ucząc sie więc dodatkowe zadania zadane przez tych ćwierćmózgów są zbędne.

# Bunio

07.02.2020 20:17

Będą mieli jeszcze więcej czasu na siedzenie w telefonie. Takie rozwiązanie pasuje rodzicom którym na rękę jest , że nie trzeba będzie już pilnować lekcji. Żebra...

REKLAMA

# Gość

07.02.2020 22:41

#pik napisał(a) 27.01.2020 21:58
ten pomysł z artykułu to jakiś żart? Programy są przełądowane, jak więc nauczyciele mają nauczyć dzieci bez zadawania im prac domowych? Za moich czasów zdarzało sie przepisywać jedno słowo po 100 razy i nikt się nie poskarżył. Ba, jeszcze w domu się dostało burę. Teraz nad dzieciakami chucha się i dmucha. Wyrastają rozpieszczone, roszczeniowe nieudaczniki.
dziękujemy bardzo za taką opinię mijąc po 15 przedmiotów i każdego dnia sprawdziany, kartkówki, odpowiedzi ustne dodatkowo musimy wyrabiać się z masą prac domowych jak na razie nie mamy czasu nawet na odpoczynek tak więc brak tu miejsca na szczęśliwe dzieciństwo, a przepisywanie jednego słowa 100 razy to pikuś w porównaniu do obecnych zadań do domu

# Zatroskana

10.02.2020 22:25

Całkiem dobry pomysł. Dzieci dziś noszą plecaki po 15 kg w szkole w zeszycie zapisany temat i nic więcej a do domu po kilkanaście zadań. A gdzie czas na odpoczynek? Dorosła osoba pracując np. W biurze pracuje 8 godz umysłowo a potem wykonuje inne czynności np domowe ale odciążając umysł, a dzieci po 8 godz w szkole i kolejne 3 w domu pracują więcej umysłowo niż dorośli. Porażka

 tdx

11.04.2022 20:44

A mnie się wydaje, że szkoła od dłuższego czasu nie jest od nauki... Uważam, że skutecznie zastępuje ją edukacja domowa, co zwłaszcza zostało udowodnione w czasie pandemii covid-19.
Dodaj komentarz:
Ustaw kursor w miejscu, gdzie ma się zaczynać pogrubienie i wpisz [b]. Na końcu pogrubienia wpisz [/b].
Przykład: [b]pogrubienie[/b].
Ustaw kursor w miejscu, gdzie ma się zaczynać kursywa i wpisz [i]. Na końcu kursywy wpisz [/i].
Przykład: [i]kursywa[/i].
Kliknij na ikonkę, która chcesz wstawić w treści w miejscu kursora:
nick (podpis):

 

REKLAMA

LINKI SPONSOROWANE

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA