Dziś rozdają, potem zarobią
30 kwietnia 2010
Sezon ogrodowy został już oficjalnie rozpoczęty - mieszkańcy domków jednorodzinnych masowo koszą trawę i porządkują ogródki.
Trwa reaktywowanie linii kolejowej do Zegrza Południowego. Kiedy finał?
Po 28 latach kolejarze przywracają połączenie do Zegrza Południowego. Prowadzona przez PKP Polskie Linie Kolejowe inwestycja za 55 mln zł nabiera rozmachu.
Firma Remondis odbiera odpady zielone w Legionowie cztery razy w roku - w kwietniu, czerwcu, wrześniu i listopadzie. Ta częstotliwość już w zeszłym roku bu-dziła wiele emocji. - Skoszona trawa gnije w workach czekając ponad dwa miesiące na wywiezienie - to jakiś absurd - mówi pan Włodzimierz. - A liście zgrabione w listopadzie - do kwietnia - dodaje z przekąsem. Według mieszkańców jedynym roz-wiązaniem jest częstsze odbieranie zielonych odpadków. - Widać wcześniej nie przewidziano, że będzie większe zainteresowanie i takie potrzeby. Moglibyśmy częściej odbierać odpady, ale trzeba byłoby podpisać z miastem zamówienie uzu-pełniające - mówi Grzegorz Czechoński, dyrektor warszawskiego oddziału firmy Remondis. Na to rozwiązanie nie zgadza się jednak ratusz. - Dlaczego proponuje się obciążać wszystkich kosztami, jeśli nie każdy ma ogród i duże ilości trawy? Dla-tego też rozpoczęliśmy akcję kompostowania. Planujemy uruchomić ją od czerwca - mówi Rafał Kwiatkowski, zastępca dyrektora komunalnego zakładu budżetowego.
O co chodzi? Urzędnicy będą rozdawać mieszkańcom bezpłatne kompostowniki.
Zamiast postawienia miejskiego kompostownika, czy zwiększenia częstotliwości odbioru odpadów zielonych zaplanowaliśmy akcję użyczania bezpłatnie kompostow-ników chętnym właścicielom nieruchomości - mówi Anna Szczepłek z miejskiego ratusza. - To rozwiązanie powinno ograniczyć problem. Będziemy informować mie-szkańców o tej możliwości także za pomocą ulotek - mówi Rafał Kwiatkowski.
Właściciele nieruchomości, którzy chcieliby otrzymać bezpłatnie kompostownik do użytkowania na działce, mogą zgłaszać się do Komunalnego Zakładu Budże-towego. Problem w tym, że miasto nie rozdaje, a jedynie użycza kompostownik na pięć lat. Po tym okresie trzeba będzie go zwrócić. Gorzej, jeśli ulegnie on znisz-czeniu. Wtedy urząd pobierze od nas 300 zł. Trudno wyobrazić sobie, że po pięciu latach użytkowania kompostownika w ogrodzie nie będzie on zniszczony.
- 300 zł? Nie, dziekuję - mówi pan Włodzimierz. - W supermarketach dostanę kompostownik trzy razy tańszy i wcale nie gorszy - mówi.
Władze tłumaczą, że wspólne dobro trzeba szanować.
- Jeśli ktoś zniszczy kompostownik, będzie musiał zapłacić 300 zł. Chodzi o uszkodzenia mechaniczne. Ta kwota ma wpłynąć na wyobraźnię użytkowników, że-by dbali o sprzęt - mówi Rafał Kwiatkowski, zastępca dyrektora Komunalnego Za-kładu Budżetowego.
Mieszkańcy podkreślają, że kompostowniki nie rozwiązują problemu.
- Jednorazowe koszenie trawy całkowicie zapełni taki kompostownik i pytam, co dalej? Wyrzucać do lasu czy przechowywać gnijącą trawę w workach? - skomen-tował pomysł miasta pan Włodzimierz. Po bezpłatny kompostownik nie zamierza się pofatygować.
bk


Za pięć lat kompostownik trzeba będzie zwrócić, a w razie zniszczeń za niego zapłacić..









































