Dzielnicowi na Marywilskiej - cztery godziny w tygodniu
15 listopada 2012
Pierwsza wiadomość jest dobra - na Marywilskiej 44 powstał punkt konsultacyjny, w którym mieszkańcy mogą spotkać się ze swoimi dzielnicowymi. Druga nie jest może zła, za to z gatunku teatru absurdu - punkt jest czynny cztery godziny w tygodniu.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Mieszkańcy wschodniej Białołęki nie muszą już jechać aż na Myśliborską, by szukać pomocy u swoich dzielnicowych. Punkt konsultacyjny działa przy Marywilskiej 44. Kierownikiem rewiru został asp. sztab. Piotr Budzik, który jest dostępny pod numerem telefonu 22 603-53-17.
Dzielnicowi to:
Wszyscy dyżurują przy Marywilskiej w środę w godz. 11.00-13.00 i w piątek między 16.00 a 18.00.
Jak znaleźć dzielnicowego, który odpowiada za nasz teren? Na stronie białołęckiej policji musimy wejść w zakładkę "komenda", dalej w "nasi dzielnicowi". Wybieramy Białołękę i z wykazu ulic wybieramy tę, która nas interesuje.
Marta Sulowska z rejonowej policji podkreśla, że nowa placówka to nie komisariat, tylko punkt konsultacyjny. - Nie przyjmujemy tam zawiadomień o przestępstwach, wszystkie tego typu sprawy wciąż załatwiane są w komisariacie przy Myśliborskiej i tam należy się zgłaszać w pilnych przypadkach. Rewir przy ul. Marywilskiej 44 spełnia rolę konsultacyjno-pomocową dla mieszkańców - mówi Sulowska.
Zadowolona z rozwiązania nie jest Agnieszka Borowska, m.in. dzięki staraniom której punkt konsultacyjny powstał.
- Wybrałam się tam, bo chciałam zgłosić swoje problemy rodzinne, konkretnie przemoc. Najpierw okazało się, że czynne jest tylko cztery godziny w tygodniu i musiałam jechać jeszcze raz. Potem wyjaśniono mi, że jak chcę składać zawiadomienie o przestępstwie, to muszę i tak jechać na Myśliborską. Pytam się zatem: komu i czemu ma służyć taki "posterunek"? Chyba tylko policji, żeby mogła stwierdzić: "jesteśmy blisko mieszkańców". Jak dla mnie to zwykła kpina i marnowanie pieniędzy... - mówi oburzona pani Aneta.
Anna Sadowska
.










































