Cztery i pół tony... nieporozumienia
2 lutego 2015
Choć wybory samorządowe już za nami, w sądach toczą się wciąż sprawy z nimi związane. Ot, przykład: protest złożony do sądu okręgowego dotyczący wyborów na Białołęce.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Tyle tylko, że "cała dokumentacja" oznacza protokoły z prac komisji, wyniki wyborów i... karty do głosowania wyjęte z urn. Wszystko to ważyło blisko 4,5 tony.
Ciekawiło nas, co sędzia zrobi z taką masą papierów w workach. Będzie czytać po kolei? Osobiście liczyć głosy? Zapytaliśmy o to rzecznika prasowego sądu.
- Informuję, że całość dokumentacji została przesłana na skutek nieporozumienia. Dlatego też, sąd w dniu 16 stycznia postanowił zwrócić zbędną część dokumentów. Odebrano je 27 stycznia - odpowiada sędzia sądu okręgowego Marcin Łochowski. - Dokumenty, których zażądał sąd (protokoły z prac komisji) są niezbędne do oceny zasadności wniesionego protestu. Po zakończeniu postępowania zostaną zwrócone.
Czyli tylko nieporozumienie... A może jednak nieprecyzyjne żądanie sądu, skutkujące szykowaniem, pakowaniem i przewożeniem czterech i pół tony papierów, których ilość przeraziła sędziów?
A swoją drogą ciekawi nas, jak bez ponownego przeliczenia głosów sąd rozpatrzy protest?
(wt)
.







































