Co opóźnia Nowolazurową?
18 lutego 2016
Pisaliśmy ostatnio o słupie energetycznym, który opóźnił prace na Nowolazurowej. Po publikacji artykułu odezwał się do nas czytelnik, pan Arkadiusz, który zarzucił mi dość powierzchowne potraktowanie tematu. Słusznie!
Park Górczewska będzie jaśniejszy i bezpieczniejszy
W parku Górczewska jeszcze w tym roku ruszą inwestycje poprawiające bezpieczeństwo i komfort spacerowiczów. Obejmą one m.in. wymianę oświetlenia, montaż kamer monitoringu, naprawę alejek oraz nowe nasadzenia drzew.
(...) Gdy otworzono przejazd z ul. Lazurowej do Szeligowskiej dał się zauważyć spadek intensywności prac. 19 grudnia budowlańcy wynieśli się na dobre na całe trzy tygodnie. Wrócili 11 stycznia - opisuje czytelnik.
Wiadomo, święta. To taka nasza nowa polska tradycja. A w międzyczasie pojawił się ten nieszczęsny słup. I tu zaczynają się pytania: W jaki sposób słup energetyczny uniemożliwiał wykonywanie innych prac takich jak montaż ekranów dźwiękochłonnych, sygnalizacji świetlnej czy wykańczanie chodników i ścieżek rowerowych?
- Możliwe do wykonania roboty związane z montażem ekranów zostały zakończone (oczywiście oprócz miejsca, w którym będzie budowany brakujący fragment Nowolazurowej). Budowę chodników na niektórych odcinkach można było zacząć dopiero po zakończeniu przebudowy urządzeń podziemnych. Funkcjonowanie sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu Lazurowej, Sterniczej i Szeligowskiej uzależnione jest od zatwierdzenia przez inżyniera ruchu projektu czasowej organizacji ruchu. Wykonawca nie ma prawa jej włączyć bez tego dokumentu. Mamy nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu projekt zostanie zatwierdzony - odpowiada rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych Małgorzata Gajewska.
No dobrze, ale słupa i linii energetycznej już nie ma od miesiąca, a wedle obserwacji czytelnika prac nie przyśpieszyło to ani trochę.
Rzeczniczka wyjaśnia: - Ponieważ kluczowe w tej chwili jest zatwierdzenie projektu czasowej organizacji ruchu. Po jego wdrożeniu ruch zostanie puszczony po jednym pasie każdej z jezdni. Wtedy nastąpi odcięcie ul. Szeligowskiej i dobudowany zostanie brakujący fragment ul. Nowolazurowej.
Jeszcze jedno. Odcinek między Lazurową a Sterniczą nie jest oddany do użytku, ale już od miesiąca jest w pełni oświetlony. Oświetla się drogę, po której nic nie jeździ i jeszcze przez co najmniej miesiąc nic nie będzie jeździło.
I tu rzeczniczka znajduje odpowiedź: - Oświetlenie służy bezpieczeństwu osób postronnych i sprzętu budowlanego w nocy. Pozostawienie linii bez napięcia nieraz kończy się kradzieżą kabli miedzianych - mówi Gajewska.
Na dowód, że na budowie niewiele się dzieje, czytelnik przesłał zdjęcie wykonane 9 lutego około 10.00 rano. Wykonawca zapewnia, że tego dnia na budowie było kilkunastu pracowników. O godz. 10... jedli śniadanie.
Czy wychodzi na to, że ani ZMID, ani wykonawca, czyli Strabag nie są winni opóźnienia, tylko jednak ten feralny słup? I pogoda. Bo choć wielkich mrozów nie było to, rzeczniczka ZMID wyjaśnia: - Zgodnie ze specyfikacją techniczną nawierzchnia może być układana, gdy temperatura jest nie niższa niż 5 stopni. Tymczasem warunki pogodowe spowodowały zamrożenie gruntu na głębokości ok. 0,7 m. Dlatego prace zostały wstrzymane do czasu całkowitego rozmarznięcia podłoża - podkreśla.
Pozostaje tylko pytanie: jakim cudem feralnego słupa nikt wcześniej nie zauważył? To, że linia energetyczna musi być przebudowana i przeniesiona pod jezdnię, też było raczej wiadome od dość dawna. - Mogę zrozumieć biurokratyczne procedury, ale osiem lat to chyba wystarczająco dużo czasu, aby rozwiązać taki problem? - komentuje nasz czytelnik. Nic dodać, nic ująć.
(wk)
.












































