Bezkarni handlarze na Ćmielowskiej
18 lipca 2012
Nielegalny handel przy Ćmielowskiej kwitnie w najlepsze. Mieszkańcy się skarżą, urzędnicy udają, że działają, a sprzedawcy śmieją im się w twarz.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Rozstawiają się gdzie im wygodnie, nie patrząc na nic i nikogo - skarży się czytelniczka.
Pani Julia opowiada, że wielokrotnie widziała sytuację, kiedy próby skontrolowania handlarzy kończyły się fiaskiem. - Podczas kontroli sprzedawcy podstawiają osoby bezdomne, na które wystawiane są mandaty - mówi oburzona.
Władze dzielnicy wiedzą o problemie i nie ukrywają, że jest on dla urzędników trudny do rozwiązania, tym bardziej że dzielnica ma na stałe zatrudnionego tylko jednego inkasenta.
- W miarę możliwości kadrowych prowadzimy kontrole, ostatnia odbyła się w zeszły piątek.
Nie pomagają też działania straży miejskiej. - Ok. 50 metrów od wskazanego skrzyżowania wzdłuż ul. Ćmielowskiej stoiska handlowe są legalne i pobierana jest opłata targowa. W obrębie samego skrzyżowania handel jest jednak prowadzony bezprawnie i jest to zjawisko, na które straż reaguje zdecydowanie. W ciągu ostatnich trzech miesięcy strażnicy nałożyli na osoby nielegalnie handlujące w tym miejscu 50 mandatów na ogólną kwotę 8750 złotych. Na miejscu są i będą wzmożone patrole aż do całkowitej likwidacji tego zjawiska - zapewnia Jolanta Borysewicz ze straży miejskiej. Podkreśla też, że coraz częściej strażnicy korzystają z nowych możliwości, jakie daje im prawo - kierują sprawy do sądu lub wszczynają postępowania zmierzające do przepadku towaru. Przestrzega też, że te czynności mogą być wykonywane zarówno w stosunku do właściciela, jak i osób zajmujących się sprzedażą.
Anna Sadowska
.








































