REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Białołęka

bezpieczeństwo

 

Agresywne psy zagryzły domowego kota. Co zrobiła policja?

  26 marca 2022

Agresywne psy zagryzły domowego kota. Co zrobiła policja?
zdjęcie ilustracyjne, źródło: wikimedia.org, Tatanga 2006 - Praca własna, CC BY 3.0,

Mieszkańcy okolic Mochtyńskiej boją się o bezpieczeństwo swoich czworonogów, a nawet dzieci biegających po okolicznych łąkach. Jak donoszą, w ich sąsiedztwie doszło ostatnio do kilku groźnych incydentów z udziałem mieszkańca jednego z bloków, będącego właścicielem dwóch niebezpiecznych psów.

REKLAMA

Jak przekazali nam czytelnicy, w rejonie Mochtyńskiej zostało już pogryzionych kilka psów a niedawno zagryziony został kot. Z ich relacji wynika, że za ataki odpowiedzialny jest właściciel dwóch amstaffów, wyprowadzający je na polanę bez smyczy i bez kagańców.

REKLAMA

"Chyba sprawia mu to przyjemność"

- Jak widzę tego pana z psami na spacerze, to staram się obrać inną trasę spaceru - mówi nasz rozmówca. - Właściciel czworonogów widząc to zmienia kierunek i idzie w naszą stronę.

To wygląda jakby celowo starał się doprowadzić do konfrontacji ze swoimi agresywnymi psami.

- Temu panu chyba sprawia przyjemność, że jego psy rzucają się na psy sąsiadów - dodaje inna osoba, także chcąca zachować anonimowość. - To widać zresztą po profilu w mediach społecznościowych, gdzie ma zamieszczone zdjęcia psów walczących ze sobą.

REKLAMA

Psy zagryzły kota

Nasi rozmówcy mówią, że 24 lutego agresywne psy zagryzły kota mieszkającego w jednym z bloków w sąsiedztwie. Według ich relacji starszy już kot nie miał szans jako "zabawka do szarpania".

- Rozmawiam z wieloma mieszkańcami tego osiedla i mówią oni, że pan jest niestabilny, że potrafi być bardzo miły, po czym zmienia się w agresywnego - słyszymy. - Jak coś mu nie podpasuje, od razu chce się bić. I właśnie pod opieką takiego człowieka znajdują się bardzo agresywne psy, które są puszczane bez smyczy i bez kagańca. Może dojść do tragedii, jeśli na drodze tych psów stanie np. dziecko.

REKLAMA

Straż miejska czeka na zgłoszenie

Sławomir Smyk ze straży miejskiej przekazał nam, że nie było żadnych zgłoszeń o agresywnych psach z rejonu Mochtyńskiej. Jednocześnie zaznacza, że straż miejska może odebrać psa właścicielowi tylko wtedy, jeśli zwierzę jest ofiarą znęcania, ale zapowiada przyjrzenie się sprawie.

- Oczekujemy, że mieszkańcy sami się zgłoszą do naszego oddziału terenowego i opisując sytuację doprowadzą do założenia specjalnej karty kontroli miejsca zagrożonego - mówi Smyk. - W przypadku stwierdzenia, że właściciel tych psów nie panuje nad zwierzętami, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności, ale tylko w kwestii wykroczenia, które popełnił.

Policja szukała i szukała...

- 24 lutego po godz. 10:00 wpłynęło zgłoszenie o agresywnym psie bez kagańca, który miał atakować inne psy - przekazała nam komisarz Paulina Onyszko z rejonowej komendy policji. - Ze względu na to, że wszystkie dostępne patrole obsługiwały w tym czasie inne zdarzenia, załogę skierowano na miejsce znacznie później. Policjanci nie znaleźli agresywnych psów. Dokonali sprawdzenia podanego w zgłoszeniu adresu, gdzie mógł przebywać właściciel. W lokalu była jedynie starsza kobieta, która nic nie wiedziała o tej sprawie. Policjanci sprawdzili kolejny adres przy tej samej ulicy. Otworzyła kobieta, która oświadczyła, że nic nie zgłaszała i zaprzeczała jakoby pod tym adresem miał mieszkać poszukiwany właściciel psów. Ze względu na powyższe, policjanci próbowali nawiązać kontakt telefoniczny ze zgłaszającym, ten jednak nie odbierał.

- Bzdura. Czekaliśmy na zewnątrz bardzo długo na przyjazd radiowozu - mówi nam jeden z mieszkańców. - Nie było też żadnego telefonu od policji na numer, który został podany w zgłoszeniu.

"Psy mogą śmigać wolno"

Po zainteresowaniu się sprawą przez naszą redakcję policja w końcu trafiła do właściciela psów. Ten w mediach społecznościowych opisał wizytę funkcjonariuszy i po części zrobił z siebie... ofiarę. Napisał, że sąsiadka sama jest sobie winna, bo wypuściła kota na polanę, na której "wolno" psiarzom wypuszczać psy, żeby swobodnie się wybiegały. Właściciel amstaffów uważa, że to teren prywatny, a więc... "psy mogą śmigać wolno". Poza tym, przestrzegł mieszkańców, że teraz mogą spodziewać się wizyt policji i straży miejskiej, które nakażą nakładanie kagańców nawet na niegroźne małe pieski.

- Dzielnicowi rozmawiali z mieszkańcem ul. Mochtyńskiej, właścicielem dwóch psów rasy amstaff - informuje komisarz Paulina Onyszko. - Mężczyzna wyjaśnił, że jego psy są spokojne, a on zawsze wyprowadza je na smyczy oraz w kagańcu. Oświadczył również, że na znajdujących się przy ul. Mochtyńskiej łąkach, w miejscach mało uszczęszczanych przez inne osoby oraz zwierzęta, spuszcza psy ze smyczy, by mogły pobiegać. Podkreślił, że jego psy mają założone kagańce weterynaryjne, które uniemożliwiają im otwarcie pyska - z większej odległości może wydawać się, że psy nie mają założonego kagańca. W rozmowie z mężczyzną ustalono, że ma on konflikt z kilkoma mieszkańcami osiedla, gdyż wygląd jego zwierząt budzi w nich strach.

- Gdyby tak było, jak twierdzi ten pan, to jego psy nie zagryzłyby kota i nie atakowały innych psów. Poza tym właściciel agresywnej dwójki bardzo słabo nad nimi panuje. Zresztą o czym my mówimy, te psy mają obowiązek być na smyczy - mówi nam jeden z sąsiadów. - Policja jest w tej sprawie bardzo łagodna, nie mówiąc już o tym, że do osoby, która sprawę zgłosiła i podała swój telefon - do dziś nikt nie zadzwonił, więc kończenie sprawy na tym, że pan oświadczył, że jego psy chodzą w kagańcu jest po prostu śmieszne.

Aby zmobilizować policję do większej skuteczności, proponujemy składanie oficjalnych zawiadomień w komendzie przy Myśliborskiej.

Na co pozwalają przepisy?

W stolicy kwestie wyprowadzania psów reguluje Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta. Zgodnie z jego treścią: "Na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psy powinny być wyprowadzane na smyczy, a zwierzęta agresywne lub mogące stanowić zagrożenie dla otoczenia, również w kagańcach i pod opieką osób, które zapewnią sprawowanie nad nimi kontroli." Jednak kolejny punkt dopuszcza zwolnienie psa ze smyczy, gdy jest oznakowany w sposób umożliwiający identyfikację właściciela a jego właściciel sprawuje kontrolę nad psem. "Zwalniając psa ze smyczy należy mieć na względzie bezpieczeństwo ludzi, innych zwierząt i uczestników ruchu drogowego" - czytamy.

Jednocześnie należy pamiętać, że cały czas właściciela psa obowiązuje Kodeks wykroczeń. Zatem jeśli nie będzie miał pełnej kontroli nad zachowaniem psa i jego podopieczny stworzy niebezpieczną sytuację, może zostać ukarany grzywną do 1000 zł bądź ograniczeniem wolności. Wyjątek stanowią psy niebezpieczne, które powinny być wyprowadzane pod szczególnym nadzorem, z założonym kagańcem.

(jr)

.
 

Czytaj na ten temat

Komentarze (20)

# jkk

26.03.2022 14:20

policja i straż jak zwykle bezwolna i bezradna, dziennikarze są skuteczniejsi, czy mamy na spacer wychodzić z bronią?

# Czytelnik

26.03.2022 15:05

Białołęka... nawet nazwa pasuje do klymatów prosto z Podkarpacia i ściany wschodniej.

# pytanie

26.03.2022 17:58

A co mówią przepisy o użyciu paralizatora? Ktoś wie? Bo gaz pieprzowy można użyć, tylko że nie zawsze jest skuteczny.

REKLAMA

# czlowiek bez praw

26.03.2022 20:03

Jak chodzilem z dzieckiem, ktore bylo nizsze niz niejeden pies, to w sytuacji takich puszczonych psow luzaczkow wlascicieli wyciagalem noz i pokazywalem z ostrzezeniem, ze jak podejdzie pies blisko i poczuje zagrozenie, to bede sie bronil. Piesek moment jak byl wolany do nogi i przytrzymywany. Na policje i SM mozecie liczyc... jak dzieciaka zagryzie. Sposob polecam.

# Marian

27.03.2022 11:11

Jak zwykle pisowska milicja nie działa tam gdzie trzeba ale sprobujcie pójść pod dom kaczora zaraz sie uaktywnią.
Z kundlami trzeba brać sprawy w swoje ręce.

# EvilD

27.03.2022 11:55

Niestety, ale całe miasto nie ogarnia obowiązków związanych z egzekwowaniem obowiązków właścicieli a więc sprzątania po czworonogach i smyczy w przestrzeniach wspólnych. Naprawdę to jest żenada, że ponad połowa właścicieli po prostu puszcza sobie psy samopas i mają w dvpie czy pies goni kogoś kto biegnie albo jedzie na rowerze. Mi się też zdażyło być pogryzionym. Jeśli nie będzie od czasu do czasu akcji straży miejskiej w tym zakresie - niestety nic się nie zmieni (tak więc na pewno nic się nie zmieni, bo to jest kolejny obszar, gdzie miasto skapitulowało).

REKLAMA

# Julitakc

27.03.2022 15:39

Na wsiach Burki latały samopas po całej okolicy, tak samo jest na Białołęce.

# Ulka

27.03.2022 18:06

Dlaczego na Białołęce dochodzi do takich rzeczy?! Gdzie jest Burmistrz? Czemu Burmistrz nie reaguje?! Czemu ludzie mają się bać wychodzić z własnych domów?

# Htcdi

27.03.2022 20:09

Znowu wstyd za Białołęke. Białobeka

REKLAMA

# Kaczka

28.03.2022 09:39

Policjanci milicjanci lubia palowac bezbronne kobiety ale debila z psami juz sie boją. Gdyby kaczor tam mieszkał.....

# nnn

28.03.2022 13:11

#Marian napisał(a) 27.03.2022 11:11
Jak zwykle pisowska milicja nie działa tam gdzie trzeba ale sprobujcie pójść pod dom kaczora zaraz sie uaktywnią.
Z kundlami trzeba brać sprawy w swoje ręce.
Ginące gatunki kaczek są pod szczególną ochroną.

# dl81@o2.pl

29.03.2022 17:29

Jak zwykle muszą się pojawić komentarze jakichś frustratów, którym wszystko kojarzy się z PiS i Jarkiem... Macie obsesję jak Tusk? Czy taka to wasza trollowa natura albo zajęcie? A może jedno i drugie?

REKLAMA

# Mattor

30.03.2022 19:59

Komisariat na Mysliborskiej nadaje się do zaorania.
A mieszkańcom radzę od razu spadać skargę do Wydziału Kontroli KSP na działania tych pseudo policjantów z Białołęki. Dopiero wtedy coś zaczynaja robić. I radzę zachować wszelki screeny z połączeń lub wysłanych wiadomości, bo potrafią łżeć.
Tam nic się nie da załatwić. Policja ma na wszystko wywalone. Nikt tam nad niczym nie panuje.

# stefan

08.04.2022 21:42

zdjęcie to pasuje do artykułu jak świni siodło

# Hę hę

09.04.2022 15:01

Białołęka to stan umysłu. Zobacz tylko, kto tu mieszka

REKLAMA

# kapibara

09.04.2022 21:22

Ta cała Białołęka to jednak dzielnica specjalnej troski.

# Mateuszek474

10.04.2022 09:54

Tacy rządzący to i taka beznadziejna dzielnica. Burmistrz do natychmiastowej abdykacji sie nadaje tylko. Białołęcki ośrodek sportu do zlikwidowania całkowitego (miejsce chlania, ćpania i klniecia, nawet przez małe dzieci praktykujące palenie jednego papierosa na pięciu). Białołęka się zrobiła tylko dzielnicą dla bombelkow w wieku podstawowkowym bo i nawet dobrego liceum tutaj nie ma. Nic tutaj nie ma!!!!!!!!!!

# Kiniaczka

10.04.2022 09:56

Popieram, burmistrz do widzenia, nie do zobaczenia u nas!!! Idź Pan rządzić gdzie indziej, aby zdala od naszej dzielnicy. Polecamy powrót na stare śmiecie czyli na Bemowo do rządzenia..

REKLAMA

# Gosc

15.04.2022 12:31

I znowu okazuje się że coś jest nie tak na komendzie policji na Myśliborskiej. Kiedy w końcu zajmą się tym komisariatem?

# Kinaaa

15.04.2022 17:26

Dzień dobry, kogo dzisiaj wysoko postawionego ugryzł ten pies? Pewnie nikogo bo mają to w....
więcej na forum

REKLAMA

REKLAMA

Najnowsze informacje

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Wakacje wrzesień i październik 2022

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Najchętniej czytane na TuBiałołęka

Artykuły partnerskie

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Kup bilet

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Znajdź swoje wakacje
Powyższe treści pochodzą z serwisu Wakacje.pl    Stanowią one własność prawnie chronioną należącą do Wakacje.pl S.A. i/lub jej partnerów.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Polecamy w naszym pasażu

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Helloprint Polska

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA