Absurdy historii: metro do Falenicy
27 września 2015
W latach 70-tych zakładano, że do Falenicy kursować będzie metro. Nie miało to najmniejszego sensu.
Falenica chce nowej linii do metra. Ratusz mówi "nie"
Mieszkańcy Falenicy dzień w dzień odczuwają niedogodności związane z kiepskim połączeniem autobusowym z lewobrzeżną częścią miasta. Lokalni samorządowcy domagają się wprowadzenia dodatkowej linii autobusowej, która dałaby możliwość dojazdu do stacji metra na Ursynowie. Co na to warszawscy urzędnicy?
żadnego planowania. W latach 50-tych i 60-tych stopniowo likwidowano wąskotorową Kolej Jabłonowską, która w latach 1945-1956 kursowała jeszcze do Karczewa, a w latach 1956-1963 między Karczewiem a Otwockiem. Pod koniec lat 70-tych, gdy zaczęto trzecie - i wreszcie w miarę udane - podejście do planowania warszawskiego metra, przewidywano trzy linie.
Gdyby zrealizowano ówczesne plany, przez Wawer biegłyby dziś dwie linie kolejowe.
Pierwsza miała biec z dalekiego Ursynowa do Huty Warszawa i została ukończona w niemal niezmienionym kształcie dopiero siedem lat temu. Druga miała połączyć Jelonki z Tarchominem przez Pragę - jej odcinek zachodni jest w budowie (choć po drodze zmienił się zakładany przebieg), północny został zastąpiony mającym niebawem powstać zawijasem przez Targówek i Bródno. Trzecia linia zapowiadała się kuriozalnie.
Zaczynać miała się przy lotnisku na Okęciu, biec pod Żwirki i Wigury, następnie zataczać łuk przy Dworcu Zachodnim, wić się przez południowe Śródmieście na Saską Kępę, następnie ostro odbijać na północ w kierunku Pragi i stamtąd wracać na południe... prawie śladem dawnej wąskotorówki. Te wszystkie ambitne i niezbyt przemyślane plany nie zakładały oczywiście budowy metra wyłącznie naziemnego, ale dopuszczały przebieg po powierzchni. Wykorzystywana obecnie przez SKM-ki linia otwocka istniała obok i miała się dobrze, ale w tamtych czasach nikomu z decydentów nie przychodziło do głowy wykorzystywanie torów "międzymiastowych" do ruchu wewnątrz aglomeracji. Gdyby zrealizowano ówczesne plany, przez Wawer biegłyby dziś dwie linie kolejowe. Co dalej? Są dwa rozwiązania. Albo Wawer obsługiwany podwójnie przez komunikację szynową rozwinąłby się zupełnie inaczej i byłby dziś blokowiskiem podobnym do Ursynowa czy Bródna, albo metro z at 70-tych zostałoby uznane za całkowicie nieopłacalny interes i dziś jego tory by zarastały.
(dg)
.









































