A kobieta została bez pieniędzy
27 sierpnia 2010
Na nieodśnieżonym, publicznym chodniku pani Agnieszka złamała rękę. Wystąpiła więc o odszkodowanie. Urzędnicy przez pół roku nie mogli ustalić, kto powinien jej zapłacić.
Czy taka będzie przyszłość terenów po Tesco?
Miasto pokazało projekt miejscowego planu zagospodarowania dla terenów po Tesco przy ul. Górczewskiej. Mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi do 22 października. W planach na przyszłość jest m.in. szkoła, park, skwery i usługi publiczne.
Upadek zakoń-czył się złamaniem odłamkowym nadgarstka lewej ręki. Unieruchomienie ręki i le-czenie trwało prawie dwa miesiące.
- Zostawałam w domu sama z 9-miesięcznym dzieckiem. Nie mogłam praco-wać, a pensja mojego męża zaledwie wystarczała nam na bieżące wydatki. Kiedy wystąpiłam z pismem o należące mi się odszkodowanie, żaden urząd nie chciał przyznać się do zarządzania drogą, na której doszło do wypadku - opowiada pani Agnieszka. Uważa, że urzędnicy specjalnie zwlekali z odpowiedzią na jej prośby, odpisując w ostatnim dniu ustawowego terminu. - Takie postępowanie jedynie wy-dłuża okres oczekiwania na odszkodowanie - mówi pani Agnieszka. Kobieta ma żal, że po wypadku nie mogła liczyć na urzędniczą empatię i była zdana tylko na siebie.
Typowa spychologia
Pani Agnieszka o odszkodowanie zwróciła się do Zarządu Dróg Miejskich. Ten prze-słał jej pismo do Zarządu Oczyszczania Miasta, którego służby są odpowiedzialne za utrzymanie zarządzanych przez ZDM dróg w czystości (przyznając niejako, że jezdnia jest w ich zarządzie). W marcu dyrekcja ZOM-u, najpewniej w celu unik-nięcia odpowiedzialności za wypadek, wysłała pismo do urzędu dzielnicy Bemowo, twierdząc, że obowiązek utrzymania w czystości terenów znajdujących się poza drogą publiczną leży w gestii dzielnicy. Wtedy zaczął się łańcuszek pism pomiędzy dzielnicą a ZOM. Ostatecznie w czerwcu ustalono, że odcinek drogi przy ul. Wroc-ławskiej 7e jest w trwałym zarządzie ZDM. W tym czasie pani Agnieszka bezsku-tecznie czekała na należne jej pieniądze.Celowe działanie?
- Sprawa pani Agnieszki była zapewne jedną z tysiąca podobnych spraw, które trafiają do nas każdego dnia. Trzydziestodniowy termin na odpowiedź nie oznacza, że urzędnicy przez te 30 dni nic nie robią - tłumaczy Adam Sobieraj, rzecznik ZDM. - Trzeba przecież brać odpowiedzialność za to, co się pisze, bo każda taka sprawa pociąga za sobą skutki prawne. Ponadto od urzędu oczekuje się znajomości prawa i merytorycznego przygotowania, którego wymaga każda analizowana przez nas sprawa. Dlatego nie powinno się nas posądzać o celową opieszałość w tak ważnych sprawach - kwituje rzecznik.Pół roku trwała przepychanka pism między urzędami, które nie chciały wziąć odpowiedzialności za wypadek na nieodśnieżonym chodniku. W sierpniu, osiem miesięcy po upadku, Zarząd Oczyszczania Miasta wysłał pani Agnieszce pismo z numerem polisy ubezpieczeniowej. Pieniędzy jednak nadal nie otrzymała.
Anna Przerwa

Tak zimą wyglądał feralny chodnik.











































