"40 ton odpadów". Dzikie wysypisko na Białołęce
15 listopada 2018
Firma spoza Warszawy, odpady w Warszawie. Strażnicy miejscy wpadli na trop nielegalnego składowania odpadów.
Jednym z kilku opuszczonych zakładów, świadczących o dawnej świetności przemysłu ciężkiego na Białołęce, jest stara cementownia znajdująca się między Białołęcką a kanałem Żerańskim. Na terenie wciąż stoją dwa silosy, dźwig, dwa hangary i hale. Od czasu do czasu można spotkać tam bezdomnych a sprawni eksploratorzy potrafią odnaleźć nawet fragmenty maszyn.
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
Dawny zakład stał się także dzikim wysypiskiem śmieci.
- W październiku funkcjonariusze Referatu ds. Kontroli Środowiska przeprowadzili kontrolę terenu, na którym, jak wynikało z informacji uzyskanych przez VI Oddział Terenowy, znajdować się miało wysypisko odpadów budowlanych - informuje straż miejska. - Po przybyciu na miejsce, funkcjonariusz potwierdzili uzyskane informacje. Na terenie nieruchomości przy ul Białołęckiej znajdowało się ogromne nielegalne wysypisko odpadów budowlanych.
Jak oszacowali strażnicy, na dzikim wysypisku było ok. 40 ton odpadów. Dalsze ustalenia doprowadziły do firmy mającej siedzibę poza Warszawą. Z uwagi na skalę zjawiska sprawą zajmie się teraz nie tylko Wydział Kontroli Środowiska Straży Miejskiej, ale także policja.
(dg)
.













































