Odeszli bohaterowie Powstania z Żoliborza: "Kot" i "Lopek"
5 września 2025
W ostatnich dniach mieszkańcy Żoliborza pożegnali dwoje bohaterów Powstania Warszawskiego. 3 września odbył się pogrzeb sanitariuszki Kazimiery Janiny Gajl ps. "Kot", a dwa dni później - strzelca plutonu 227 Wiktora Brunona Walasiaka ps. "Lopek" i "Generał".
Sanitariuszka "Kot" - droga od Żoliborza po Amerykę
Kazimiera Janina Gajl w młodości mieszkała w kamienicy przy ul. Gdańskiej 2, ciężko doświadczonej podczas Powstania Warszawskiego. W momencie wybuchu wojny miała niespełna 14 lat.
Na tę chorobę cierpią miliony. Kilka godzin wsparcia ma wielkie znaczenie
Kilka dni przed wyborami nastąpiło oficjalne otwarcie Dziennego Domu Pomocy Centrum Alzheimera przy ul. Bieniewickiej 10/14. Przy tej okazji Żoliborz odwiedziła delegacja z Grecji, która w ramach rewizyty spotkała się też z przedstawicielami Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
W konspiracji działała od 1941 roku jako harcerka Szarych Szeregów. Ponieważ nie dotarła na godzinę "W" do swojego punktu zbiórki, od 1 do 15 sierpnia 1944 roku pełniła służbę w punkcie sanitarnym zorganizowanym w swojej kamienicy, a następnie w filiach szpitala polowego nr 100 przy placu Wilsona i ul. Krechowieckiej. W Powstaniu uczestniczyły również jej matka Anna i siostra Danuta.
Po kapitulacji Żoliborza została ewakuowana z Warszawy jako personel medyczny wraz z rannymi, którzy trafili do szpitala w Tworkach. Stamtąd uciekła i do końca wojny mieszkała z rodziną w Działoszycach pod Miechowem. Po wojnie rozpoczęła studia medyczne w Krakowie, następnie przeniosła się na Uniwersytet Warszawski, gdzie w 1951 roku uzyskała dyplom lekarza. W późniejszych latach wyemigrowała do Minneapolis w USA i została profesorem w Szkole Medycznej Uniwersytetu Minnesoty. Zmarła 7 kwietnia 2023 roku. Jej pogrzeb odbył się 3 września na Starych Powązkach, z udziałem czterech pocztów sztandarowych.
- Wybuch Powstania był na Żoliborzu niezorganizowany. Moja siostra nie zdążyła dojść do swojego plutonu, podobnie jak wiele osób, bo strzelanina zaczęła się już około 15:30. Ja nie miałam wtedy przydziału, więc zostałam na punkcie przy Gdańskiej 2, gdzie pomagali też lekarze i moja mama - wspominała w wywiadzie dla Muzeum Powstania Warszawskiego.
"Lopek" - chłopak z wojskowego domu
Wiktor Brunon Walasiak ps. "Lopek" i "Generał" zmarł 23 sierpnia, a jego pogrzeb odbył się 5 września na Starych Powązkach. W momencie wybuchu wojny miał niespełna 10 lat. Dorastał w rodzinie wojskowej - jego ojciec, starszy sierżant Stanisław Walasiak, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej, za którą został odznaczony Krzyżem Walecznych.
Wychowywał się na Żoliborzu, w Domu Podoficerskim przy ul. Krajewskiego. W czasie okupacji, aby wspomóc matkę, zajmował się drobnym handlem i produkcją papierosów. Do konspiracji trafił przez harcerstwo - w 1942 roku do "Zawiszaków", a rok później, mając 13 lat, do Bojowych Szkół Szarych Szeregów. Uczestniczył w szkoleniach wojskowych, akcjach małego sabotażu, kolportował prasę podziemną, wieszał flagi i prowadził obserwacje niemieckich obiektów wojskowych. Po upadku Powstania wyszedł z Warszawy wraz z ludnością cywilną.
- Powstanie na Żoliborzu wybuchło wcześniej niż planowano. Broń przewożona z rusznikarni została przejęta przez Niemców i około godziny 15 padły pierwsze strzały. Moja drużyna zebrała się na ul. Dygasińskiego i od razu weszliśmy do walki. Byliśmy bardzo słabo uzbrojeni, brakowało odpowiedniej amunicji. Już pierwszego dnia nasz dowódca "Marek" został ciężko ranny. Po zmroku pułkownik "Żywiciel" wydał rozkaz koncentracji i całą dywizją wyszliśmy do Puszczy Kampinoskiej - wspominał w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Oprac. DB
.











































