Zaklęte rewiry na Białołęce. Żerań we wspomnieniach
20 sierpnia 2015
W dawnych czasach porządek panował nawet na Żeraniu. Może i była to wieś, ale ulice miały nazwy, domy podłączono do elektryczności a w ogrodach wypoczywali ciężko pracujący mieszkańcy.
Ratusz planuje dwa parkingi P+R na Zielonej Białołęce. Kiedy powstaną?
Budowa trasy tramwajowej na Zieloną Białołękę ma rozpocząć się najwcześniej w 2028 roku, a zakończyć do 2030 roku. Inwestycja jest częścią dużego projektu finansowanego z Krajowego Planu Odbudowy, którego całkowity koszt wyniesie 2,2 mld zł, z czego około 800 mln zł zarezerwowano właśnie na ten odcinek.
stawiano pierwsze mury elektrociepłowni, nikt nie miał wątpliwości co do nazwy. Tak było zresztą od wieków: Żerań był za króla, za Niemca Sheran. Podobno nazwa wywodzi się od jakiegoś Żyrana. Inni twierdzą, że od żerowania - żerować na okolicznych łąkach miało bydło hodowlane. Wieś była wzmiankowana już osiemset lat temu, więc jest równolatką Warszawy.
Stronę parzystą zmiotły spychacze
Zachowało się trochę starej zabudowy. Zwłaszcza wzdłuż Modlińskiej, po jej nieparzystej stronie. Stronę parzystą zmiotły spychacze i koparki, które w latach 70. pracowały na budowie poszerzenia głównej arterii Białołęki. Sąsiednia osada - Piekiełko - miała wziąć swoją nazwę od karczmy. Ludzie jednak mówią, że jeszcze w XVIII wieku miłosierni duszpasterze katoliccy palili na stosie kobiety podejrzane o uprawianie magii. Miejsce kaźni rzekomo znajdowało się u zbiegu Modlińskiej i Wartkiej... Sąsiednia osada - Piekiełko - miała wziąć swoją nazwę od karczmy. Ludzie jednak mówią, że jeszcze w XVIII wieku miłosierni duszpasterze katoliccy palili na stosie kobiety podejrzane o uprawianie magii. Miejsce kaźni rzekomo znajdowało się u zbiegu Modlińskiej i Wartkiej...
Ocalało parę domów. Przetrwało trochę klimatu miejsko-przedmiejskiego. Domy murowane i drewniane, do 1951 roku poza Warszawą, ale w takim samym stylu jak zabudowa Marymontu, Bródna, Pelcowizny.
Zapach piekarni "Wersal"
Oto ulice Huczna i Żubowiecka. Tak jak w starym porzekadle, są to dwie ulice na krzyż. Zabudowa skromna, dużo zieleni. Na Żubowieckiej stoi dworek, który kiedyś należał do PKP. Żubowiecka nazywała się wtedy Radzymińska i podlegała pod pieczę dzielnicowego z XX komisariatu Milicji Obywatelskiej. Płochocińska była Płochocimską, zaś Wartka - Piekarską. Niejeden mieszkaniec pamięta, jak pachniało pieczywo z piekarni "Wersal" przy tej ulicy. Zobaczcie zresztą sami, jak wygląda tutejszy świat...
Przemysław Burkiewicz
.











































