Wola nie chciała Hartmana i Hawajskiej+
26 października 2018
Koalicja Obywatelska wygrywa dzielnicowe wybory do rady miasta, ale PO bierze tylko jeden mandat. Jak to możliwe?
Skwer przy Gibalskiego przeszedł wielką metamorfozę
Skwer przy ul. Gibalskiego na Woli zyskał nowe oblicze. Zamiast asfaltowego placu pojawiło się miasteczko rowerowe, strefa sportowa, nowe nasadzenia i miejsca do wypoczynku. Inwestycja kosztowała ponad 1,2 mln zł.
O dużym sukcesie może mówić wiceburmistrz Mariusz Budziszewski (PO), który wszedł z czwartego miejsca. Miejsce w radzie straciła za to Małgorzata Żuber-Zielicz (PO), której zabrakło prawie dwóch tysięcy głosów.
Wyborcy PiS postawili na Woli na radnych dzielnicy. Z al. "Solidarności" do Pałacu Kultury przenoszą się Olga Semeniuk i Maciej Binkowski.
Nazwiska nie pomogły
Wolską lokomotywą listy SLD miał być pochodzący z Wrocławia kontrowersyjny filozof prof. Jan Hartman, ale 1941 głosów trudno uznać za dobry wynik w wyborach do Rady Warszawy.
Z Woli startował także Paweł Tanajno, równolegle ubiegający się o stanowisko prezydenta, ale poparło go tylko 898 osób. Co ciekawe, oprócz 42-letniego lidera z listy "Odkorkujemy Warszawę. Rigcz. Tanajno. Hawajska+" startowały tylko osoby w wieku 18-20 lat.
(dg)
.








































