ZDM likwiduje przejścia podziemne. Mieszkańcy mówią o marnotrawstwie
dzisiaj, 13:55
Likwidacja przejść podziemnych w Warszawie budzi coraz większe emocje. Jedni chwalą dostępność, inni wskazują na spadek bezpieczeństwa i niepotrzebne wydatki.
Coraz więcej przejść podziemnych w Warszawie znika z mapy miasta. W ich miejsce powstają przejścia naziemne z sygnalizacją świetlną. Tak stało się m.in. na skrzyżowaniu ul. Wolskiej i Młynarskiej przy wolskim PDT.
Zdaniem części mieszkańców to kontrowersyjna decyzja. Wskazują oni na pogorszenie płynności ruchu i zarzucają Zarządowi Dróg Miejskich niegospodarność.
Przejście podziemne czy zebra - co lepsze?
Przejścia naziemne mają swoje zalety. Są bardziej dostępne dla osób starszych, osób z niepełnosprawnościami czy rodziców z wózkami. Nie wymagają pokonywania schodów, a windy w przejściach podziemnych często bywają niesprawne.
Z drugiej strony, przejścia podziemne eliminują bezpośredni kontakt pieszych z ruchem samochodowym. Oznacza to większe bezpieczeństwo oraz brak kolizji między różnymi uczestnikami ruchu.
Skrzyżowania o dużym natężeniu ruchu
W przypadku dużych skrzyżowań, takich jak Wolska i Młynarska, znaczenie ma także płynność ruchu. Przejścia podziemne pozwalają oddzielić ruch pieszy od samochodowego i komunikacji miejskiej.
Ich likwidacja oznacza konieczność wprowadzania sygnalizacji świetlnej, co wydłuża czas przejazdu i generuje postoje. Dotyczy to również tramwajów i autobusów, które według założeń miasta powinny mieć priorytet.
Czy zamiast likwidacji możliwa była modernizacja?
Zlikwidowane przejścia podziemne były przestarzałe i niedostosowane do współczesnych standardów. Jednak część mieszkańców wskazuje, że możliwa była ich modernizacja.
Rozwiązaniem mogły być windy, ruchome schody czy rampy dla rowerów i wózków. Zamiast tego zdecydowano się na ich zasypanie, podobnie jak w innych lokalizacjach, m.in. przy ul. Towarowej.
Mieszkańcy krytykują decyzje ZDM
Jeden z mieszkańców w ostrych słowach ocenił zmiany:
- Ukończono przebudowę skrzyżowania Wolskiej i Młynarskiej. Zasypano przejścia podziemne i zastąpiono je naziemnymi. Te miliony można było przeznaczyć na windy i modernizację. Trzeba zatrzymać takie działania, bo prowadzą do paraliżu miasta. Dyskusja o przyszłości przejść podziemnych w Warszawie trwa. Spór dotyczy nie tylko wygody, ale też bezpieczeństwa i sposobu wydawania publicznych pieniędzy.
DB









































