Samozłapanie na Targówku
23 listopada 2011
Grunt to nie tracić zimnej krwi, zwłaszcza wtedy, gdy wracając z kina o północy widzi się swój własny samochód (który na pewno stał na parkingu) jadący drogą z kimś nieznajomym za kółkiem...
"Dzięki policjantom moje dziecko dziś żyje". Podziękowania od matki
Do komendanta stołecznego policji trafiły podziękowania od matki zaangażowanej w dramatyczne poszukiwania syna. Dzięki szybkiej akcji mundurowych - w tym policjanta, który tego dnia miał dzień wolny - nastolatek został odnaleziony cały i bezpieczny.
Właściciel począł więc krzyczeć, ile tchu w piersiach, "Łapać złodzieja!". Wrzeszczał na tyle głośno, że złodziej - a w zasadzie złodzieje, bo volkswagenem jechało dwóch panów - usłyszeli krzyki, przerazili się i dali nogę. Jeden z nich skutecznie, natomiast Krzysztof Ś., lat 36, był zdecydowanie wolniejszy - i chyba mniej zdesperowany - od właściciela rąbniętej furgonetki.
Wezwani na miejsce policjanci znaleźli przy nim sprzęt godny Bonda, a przynajmniej Batmana: zestaw kluczy, gumowe rękawiczki, pilota do bram, czipy do kluczyków z immobiliserem oraz zagłuszacz do urządzeń GSM. Wyposażenie i fakt ujęcia na gorącym uczynku jednoznacznie wskazywały, że pan Krzysio na grzyby to się nie wybierał. W efekcie przez najbliższe trzy miesiące poprzebywać ma za stalowymi firankami, a ile jeszcze - to już będzie decydował sąd.
Poszukiwania drugiego złodzieja trwają.
TW Fulik
na podstawie informacji policji









































