Remont kościoła w Lesie Bielańskim. "Potrzebujemy miliona złotych"
6 października 2016
Dzięki staraniom fundacji Dobre Miejsce, funduszom unijnym i środkom od stołecznego konserwatora ruszyły prace nad osuszaniem i restauracją pokamedulskiego kościoła w Lesie Bielańskim.
Przy Cegłowskiej będzie kolorowo. "Zostawcie park i ogródek"
Powoli rozpoczyna się długo obiecywana metamorfoza terenu przy Cegłowskiej 39.
Wnętrze zdobi stiukowa dekoracja rokokowa oraz cenne obrazy m.in. Michelangelo Palloniego z drugiej połowy XVII wieku, w kościele znajduje się też serce Michała Korybuta Wiśniowieckiego oraz grób Stanisława Staszica.
Kompleks kamedulski przez lata odwiedzali polscy królowie, rekolekcje odprawiał przyszły papież Pius XI, spotykali się tu powstańcy styczniowi. To u Kamedułów na Bielanach od 300 lat odbywa się uroczysty odpust na uroczystość Zesłania Ducha Świętego, na który kiedyś zjeżdżała cała Warszawa. Najbardziej znanym "kamedułą" z Bielan jest oczywiście brat Jerzy czyli pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski - jego figura w habicie znajduje się w otworze wieży kościoła.
Kościół wymaga remontu
Teraz jest to kościół parafialny. Charyzmatyczny proboszcz ksiądz Wojciech Drozdowicz w podziemiach otworzył piwnicę artystyczną, gdzie odbywają się koncerty muzyki jazzowej, poezji śpiewanej, po niedzielnych mszach wierni przychodzą na kawę i ciastko. Tyle tylko, że kościół wymaga remontu, ostatnie większe prace renowacyjne wykonano tu przed trzydziestu laty. Tynk miejscami odpada płatami, a podziemne krypty niszczy wilgoć. Po deszczach zbiera się tu woda, jedna ze ścian całkiem przegniła. Z remontem nie można już było dłużej zwlekać.
W ubiegłym roku po dokładnych oględzinach sporządzony został plan remontowy rozłożony na trzy lata. Prace rozpoczęły się na początku maja. Ekipa remontowa zaczęła od rozbiórki zabytkowych schodów zaatakowane przez wilgoć i grzyby. Schody będą odtworzone w kształcie jak najbardziej zbliżonym do oryginalnego. W tym roku zostaną też odrestaurowane wszystkie zewnętrzne drzwi kościoła, do pracowni konserwatorskiej trafiły zaś stojące w niszach fasady posągi św. Benedykta i św. Romualda, o których do niedawna myślano, że są kamienne, a okazały się drewniane. Także w tym roku ma zostać naprawiona dziurawa kanalizacja, a sam kościół zabezpieczony przed wilgocią wodoszczelnym płaszczem. W przyszłym roku przyjedzie pora na skucie pochodzących z lat 80. wapienno-cementowych tynków i położenie nowych wapiennych.
Tajemnicze odkrycie w podziemiach
Prace ruszyły także w podziemiach, a przy okazji konserwatorzy dokonali niezwykłego odkrycia. Pod wierzchnimi warstwami tynku znaleźli na ścianach tajemnicze inskrypcje. Napisy znajdują się na całych powierzchniach ścian - od posadzki do sklepienia. Jedne czarne, inne czerwone, jeszcze inne wydrapane w zaprawie. Ich odczytanie nie będzie łatwe, na dużych połaciach są wyblakłe, zatarte. Są w śród nich teksty polskie i rosyjskie.
- Wszystkie inskrypcje znajdują się w pierwszej, najstarszej warstwie tynku. Wykonały je różne osoby różnymi technikami i w różnym czasie - mówi Krystyna Wadzyńska, właścicielka firmy konserwatorskiej Revita Art. Konserwatorzy spróbują je odszyfrować dopiero w przyszłym roku po uprzednim osuszeniu ścian.
Niespodzianek może być więcej. We wnętrzu świątyni konserwatorzy spodziewają się odnaleźć i odsłonić oryginalne freski Michelangelo Palloniego. Ze źródeł wiadomo bowiem, że w kościele nie tylko wisiały jego obrazy, ale malowidła jego autorstwa zdobiły także ściany. - Każdy remont to nowe odkrycia - kwituje proboszcz Drozdowicz.
Największym problemem, by świątynia odzyskała dawny blask, są oczywiście pieniądze. Cały remont wyceniany jest na ok. 5 mln zł. - Dotacje z miasta oraz dofinansowanie unijne pozwolą pokryć około 80 procent kosztów, resztę parafia będzie musiała wyłożyć sama. Milion złotych na tak niewielką parafię to dużo. Wciąż szukamy darczyńców - mówi odpowiedzialny za remont ksiądz Bogusław Jankowski. Parafia prowadzi zbiórkę na rzecz remontu i będzie wdzięczna za każdy datek.
(wk)
.











































