Uratował koty, sam zginął. Tragiczny finał pożaru
8 marca 2024
Przed tygodniem (1 marca) późnym wieczorem w mieszkaniu na pierwszym piętrze w Marysinie Wawerskim wybuchł pożar. Do szpitala trafił mężczyzna, który chciał uratować dwa koty. Po kilku dniach zmarł wskutek odniesionych poparzeń.
Tuż po pożarze w Marysinie Wawerskim w jednym z bloków przy ul. Korkowej założona została w internecie zbiórka na wyremontowanie zniszczonego mieszkania.
Mieszkanie zniszczone w pożarze
"Z głębi serca zwracam się do Was z prośbą o wsparcie w trudnym czasie, który niespodziewanie dotknął moją rodzinę.
Warszawa ma nowego Kubicę?
Tegoroczny sezon zakończył na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej Polski Rotax Max Challenge Poland w kategorii juniorskiej oraz na czwartej pozycji w klasyfikacji generalnej mistrzostw Polski w kategorii senior, gdzie był najmłodszy. Mowa o Aleksandrze Horodyńskim z warszawskiego Wawra.
Mieszkanie mojego taty zostało zniszczone przez ogień. Tata nie zważając na swoje bezpieczeństwo wrócił do płonącego mieszkania, aby ratować swoje ukochane koty. Zwierzęta przeżyły, a tata w ciężkim stanie walczy teraz o powrót do życia i zdrowia w szpitalu" - napisała na portalu zrzutka.pl pani Weronika.
Zmarł ratując koty
"Jesteście niesamowici. Dziękujemy za wszystkie Wasze wpłaty. Zebrana kwota wraz z nadwyżką pozwoli tacie stanąć na nogi, gdy wróci do zdrowia. Dzięki Waszym wpłatom będziemy mogli zapewnić właściwą opiekę tacie, uprzątnąć mieszkanie i rozpocząć remont. Jesteśmy ogromnie wdzięczni. Dziękujemy" - napisała 6 marca pani Weronika.
Dzień później pojawił się wpis, który zasmucił tych, co pokładali nadzieję na szczęśliwy finał tej historii.
"Dziękujemy za wszystkie Wasze wpłaty. Niestety, tata przegrał walkę o życie, pozostawiając córki, rodzinę oraz koty w głębokim smutku. Zebrana kwota pozwoli nam uprzątnąć i odbudować mieszkanie po pożarze. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za każdą okazaną pomoc".
MB
.






































