Pościg na Modlińskiej. "Koleś się na mnie rzucił"
16 kwietnia 2018
Zaczęło się przy Aluzyjnej, skończyło przy Ekspresowej. O co poszło?
- Po zatankowaniu, od razu jak wszedłem do samochodu, ledwo włożyłem kluczyk i już zostałem otrąbiony - twierdzi autor filmu, opublikowanego na popularnym profilu na YouTube "STOP CHAM". - Później w lusterku zobaczyłem, że koleś pokazuje mi różne gesty, wiadomo jakie. Dlatego wycofałem, zapytałem o co chodzi i koleś się na mnie rzucił.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Na nagraniu nie widać, jak wyglądało całe zajście. Słychać tylko strzępy rozmowy ("Jaki masz problem?") i szamotaninę. Jak zwracają uwagę komentujący, autor mógł w tym momencie wezwać policję, która sprawdziłaby monitoring stacji benzynowej. Wolał jednak gonić uciekające auto.
Podczas pościgu autor nagrania trzykrotnie przejeżdża przez linię ciągłą i dwa razy usiłuje zmienić pas ruchu na środku skrzyżowania, być może przekracza także dozwoloną prędkość. Równocześnie próbuje dodzwonić się na policję.
Do konfrontacji z uciekającymi dochodzi na skrzyżowaniu z Mehoffera. Po przepychance słownej nagrywający używa... gazu łzawiącego. Broń okazuje się nieskuteczna. Druga strona odpowiada - jak twierdzi autor filmu - rzuceniem butelką i kopniakiem, który wgniata karoserię. Wyścig po Modlińskiej kończy się dopiero na wysokości Ekspresowej, gdy uciekający samochód znika z pola widzenia nagrywającego.
- Sprawa została zgłoszona na policję - twierdzi autor nagrania. Komenda rejonowa nie ma jednak takiego zgłoszenia.
(dg)
.











































