Piesi kontra rowerzyści na Kępie Potockiej
24 czerwca 2015
- To, co dzieje się w weekendy na Kępie Potockiej, przyprawia o palpitację serca. Hordy rowerzystów szaleją w parku nad kanałkiem. Nie przejmują się tym, że na spacery przychodzą ludzie starsi albo rodzice z małymi dziećmi - mówi nasza czytelniczka, pani Wanda z Gwiaździstej.
Wólczyńska bez ścieżki rowerowej. ZDM stawia na Żeromskiego
Mieszkańcy Bielan od dawna apelują o drogę rowerową wzdłuż Wólczyńskiej - między ul. Sokratesa a ul. Aspekt. Na razie jednak inwestycja pozostaje w sferze planów, bo Zarząd Dróg Miejskich ma inne priorytety.
Kto zgłodnieje, może zjeść kiełbaskę czy karkówkę z grilla, na spragnionych czekają zimne napoje. Tyle pozytywów. A co z drugą stroną medalu? Dla niektórych pieszych stanowią ją rowerzyści, którzy szarżują wąskimi alejkami biegnącymi wzdłuż kanałku. Lawirują między ludźmi, powodując zagrożenie.
- W ostatnią niedzielę jeden taki wpadł na mnie. Upadłam i zbiłam sobie łokieć. Nawet nie przeprosił - skarży się pani Wanda z osiedla Ruda, która przychodzi tu na spacery.
Sprawdziliśmy. Faktycznie, na wąskich parkowych chodnikach roi się od cyklistów, dla których Kępa Potocka jest nie tylko miejscem rekreacji, ale także drogą z północnych Bielan w kierunku centrum (Nadwiślański Szlak Rowerowy jest nadal przerwany przy moście Grota). Zbliżając się do grupy pieszych część nie zwalnia, tylko z impetem omija spacerowiczów wjeżdżając na trawnik. Formalnie nie łamią prawa, ale na pewno łamią zasady współżycia społecznego.
- Lubię jeździć rowerem po mieście i to robię - mówi zapalona cyklistka Natalia Hożenko. - Kępa Potocka to piękne miejsce na Bielanach, ale moi rowerowi pobratymcy powinni pamiętać, by jeździć tam wolno, ponieważ na spacer chodzą tam rodzice z małymi dziećmi i emeryci - mówi pani Natalia. - To kwestia kultury - podkreśla.
Przemysław Burkiewicz
.

























































