Przedszkolaki raz w tygodniu będą głodne? "Moje dziecko soczewicy nie ruszy"
dzisiaj, 14:29
Czy przedszkolaki czeka raz w tygodniu obiad, którego nie zjedzą? Taki scenariusz przewidują niektórzy rodzice i dyrektorzy placówek. Resort zdrowia chce, by od 1 września szkoły i przedszkola wprowadziły jeden w pełni roślinny dzień w tygodniu, oparty na nasionach roślin strączkowych. Co dokładnie zakłada projekt i jakie budzi emocje?
Jak informuje fundacja ProVeg Polska, projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia zakłada wprowadzenie nowych standardów żywienia w placówkach oświatowych. Mają one opierać się na zasadach zdrowej diety oraz tzw. diecie planetarnej, łączącej profilaktykę zdrowotną z troską o środowisko i ograniczaniem marnowania żywności.
Flyspot wyróżniony nagrodą Tripadvisor Travellers' Choice! Latałeś/aś już w tym tunelu?
Są miejsca, o których najlepiej świadczą nie hasła reklamowe, lecz opinie gości. Właśnie do tej grupy dołącza teraz Flyspot, uhonorowany nagrodą Tripadvisor Travellers' Choice 2025. Co sprawia, że tyle osób wraca z tego miejsca z wrażeniem, że trzeba to przeżyć samemu?
Nowe przepisy objęłyby blisko 36 tys. szkół i przedszkoli w całej Polsce.
Obowiązkowy dzień z roślinami strączkowymi
Zgodnie z projektem, od 1 września wszystkie szkoły i przedszkola miałyby serwować co najmniej jeden w pełni roślinny obiad tygodniowo. Posiłek ten musi być oparty na nasionach roślin strączkowych, takich jak soczewica, fasola czy ciecierzyca, i nie może zawierać produktów odzwierzęcych.
Dodatkowo w dni, gdy serwowane będą dania mięsne lub rybne, placówki będą zobowiązane zapewnić alternatywę roślinną dla osób niespożywających produktów pochodzenia zwierzęcego - również opartą przede wszystkim na roślinach strączkowych.
Czy dzieci będą chodzić głodne? Obawy dyrektorów i rodziców
Projekt dopuszcza także tzw. dzień elastyczny - obiad może być wówczas roślinny, mączny lub rybny. W praktyce oznacza to, że posiłki bezmięsne mogą pojawiać się nawet dwa razy w tygodniu.
Niepokój w przedszkolach
- Gdy w menu pojawia się coś z soczewicy, fasoli czy ciecierzycy, większość dzieci nie chce tego jeść. Nie możemy nikogo zmuszać. Obawiam się, że będą chodziły głodne, a frustracja rodziców skupi się na nas - mówi anonimowo jedna z dyrektorek przedszkola w Warszawie.
Podobne obawy mają rodzice. - Moje dziecko nie tknie soczewicy ani fasoli. To nie znaczy, że nie lubi warzyw, po prostu nie je strączkowych - mówi jedna z mam. Inni wskazują, że w praktyce część dzieci może w danym dniu zostać bez obiadu.
Czy planowane zmiany poprawią jakość żywienia najmłodszych, czy przyniosą więcej problemów niż korzyści? Dyskusja dopiero się rozpoczyna.
DB
.










































