Niekończąca się opowieść
4 grudnia 2009
Zaniedbane miejsca, nielegalne wysypiska śmieci - w sprawie takich zgłoszeń mieszkańców "Echo" interweniowało nieraz. Terenów, które trzeba uporządkować, nie ubywa. Tym razem chodzi o rejon ulic Cokołowej i Drzeworytników.
Inni robią pieniądze, ja zbieram znaczki
"Zakręceni lokalnie" to cykl "Echa" prezentujący mieszkańców Bemowa, którzy w swojej okolicy odnaleźli pasję. Tym razem Grzegorz Morawski, który prowadzi sklep filatelistyczny przy ul. Górczewskiej 200A lok. 4, w pobliżu skrzyżowania z Powstańców Śląskich.
Miejsce to jest notorycznie zaśmiecane. Ludzie tu przebywający przywożą mnóstwo śmieci i ze-psutych sprzętów. Na miejscu rozkręcają stare lodówki i odzyskują materiały, które można sprzedać w skupie złomu. Co nie nadaje się na sprzedaż - zostawiają, za-śmiecając przy tym całą okolicę. Nie wspomnę już o smrodzie, jaki pozostawiają załatwiając tu potrzeby fizjologiczne. Nikt nie reaguje, my zaś mamy dość takiego towarzystwa. Obok codziennie dzieci idą do szkoły, dorośli do pracy - nie jest przyjemnie przechodzić przez taki rejon. Wokół pełno jest podejrzanych typków, wieczorem strach wychodzić z domu - alarmuje jedna z mieszkanek Cokołowej.
Urząd dzielnicy Bemowo sprawdził - teren należy do spółdzielni Jelonki.
- Będziemy prosić spółdzielnię o uprzątnięcie bałaganu - mówi Łukasz Dębiński z urzędu dzielnicy.
Spółdzielnia Jelonki twierdzi, że problem zna, ale ma inne zdanie w kwestii własności.
- Tak naprawdę teren prawnie do nas nie należy, tylko do miasta. Od 1974 ro-ku staramy się o przekazanie go w użytkowanie wieczyste. Niestety wciąż napoty-kamy na nowe przeszkody, które to uniemożliwiają. Kiedyś faktycznie ludzie po-robili tu sobie działeczki bez tytułu prawnego. Później się stąd wyprowadzili i zo-stawili nieuporządkowany, bezpański rejon. Koszty jego uprzątnięcia są bardzo du-że, a my nie powinniśmy inwestować w teren, który ma nieuregulowany stan praw-ny. Musimy ustalić priorytety - najpierw infrastruktura i nieruchomości w najbliższej okolicy bloków mieszkalnych - później reszta. Musimy pamiętać o tym, że budynki są już bardzo stare i wymagają remontów nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz - mówi zastępca prezesa spółdzielni Beata Kunstetter.
Tylko dlaczego za bałagan prawny gruntów mają płacić mieszkańcy? Będą cze-kać kolejne 35 lat na uprzątnięcie wysypiska, kiedy wreszcie zostanie ustalony właściciel?
- Postaramy się uporządkować teren dawnych działek. Może własnymi siłami wraz z dozorcami i pracownikami administracji uda się to zrobić. Będziemy próbo-wać zaprowadzić porządek, by do wiosny było w tym miejscu przyjemniej - obie-cuje Beata Kunstetter.
nc
.











































