Linia E-2 nie będzie zlikwidowana
11 stycznia 2012
Wczoraj warszawiaków obiegła informacja, która ich zmroziła: 16 stycznia do historii przejdzie linia E-2, przez pasażerów nazywana "Edwardem". Miała zostać zastąpiona przez linię przyspieszoną okresową 402. Tak się nie stanie. W ZTM interweniowała w tej sprawie prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Dyrektor ZTM Leszek Ruta potwierdził, że E-2 zostaje.
Drzwi z dawnej katowni trafiły do IPN. "To niemy świadek zbrodni NKWD"
Bemowski ratusz przekazał Instytutowi Pamięci Narodowej przedwojenne drzwi z piwnicy domu przy Dostępnej 38 na Boernerowie. Niedługo po wojnie mieściła się tu Informacja Wojskowa, a w piwnicach budynku NKWD i UB katowały aresztowanych polskich patriotów.
Kursowała wówczas z Chomiczówki przez Trakt Królewski na Stegny. 2 stycznia 1992 dołączyła do niej linia E-2, która rozpoczęła jazdy na trasie z Bemowa Lotnisko (nieistniejąca już pętla u zbiegu Powstańców Śląskich i Wrocławskiej) na Wilanów. Jako pierwsza z ulic zniknęła linia E-1. Jej los podzieliły wkrótce: E-3, E-5 i E-6. Wczoraj do lamusa miało odejść E-2. Takie plany miał Zarząd Transportu Miejskiego.
Władze ZTM są zdania, że funkcjonowanie linii ekspresowych miało sens, gdy korzystali z nich pasażerowie mieszkający na obrzeżach Warszawy na osiedlach z "wielkiej płyty", którzy chcieli szybko dostać się do centrum. Miały one kilka przystanków na początkowych odcinkach tras, na których "zbierały" pasażerów, a potem do samego centrum dojeżdżały bez zatrzymywania się. - Z upływem czasu z przystanków omijanych przez linie ekspresowe korzystało coraz więcej ludzi. Widok przejeżdżających autobusów, które się nie zatrzymywały, dla wielu osób był ciężki do zniesienia. Coraz częściej do ZTM wpływały więc postulaty, by na trasach linii "E" dodawać kolejne przystanki. Linie ekspresowe traciły w ten sposób swój charakter, więc utrzymywanie ich przestawało mieć sens - tłumaczy Konrad Klimczak, rzecznik ZTM.
Cichaczem, bez konsultacji?
Mieszkańcy Bemowa zareagowali błyskawicznie. - Dlaczego w tej sprawie ZTM nie przeprowadził żadnych konsultacji społecznych? - pytają czytelnicy. ZTM tłumaczy, że decyzja o likwidacji linii E-2 została podjęta właśnie w związku z postulatami samych pasażerów, którzy domagali się uruchomienia na trasie dodatkowych przystanków.
Jedyny taki autobus
Przejazd z Bemowa na Wilanów linią E-2 zajmuje niecałą godzinę. Po informacji o likwidacji tej linii na forach internetowych zawrzało. Padły argumenty, że przejazd autobusem 402 wydłuży czas podróży, zmniejszając jednocześnie komfort jazdy. - W godzinach szczytu od przystanku Uniwersytet ludzie ledwo mieścili się w autobusie, a od Ciołka ciężko było w nim oddychać. Teraz, żeby obsłużyć dodatkowe przystanki i większą liczbę pasażerów, trzeba byłoby zwiększyć częstotliwość kursowania, a i tak czas przejazdu wydłuży się z pewnością znacząco - napisał pan Marcin.
Internauci podkreślali, że po zabraniu linii 501 i 507, linia E-2 była jedynym autobusem, którym można było w miarę szybko dojechać z Bemowa do centrum, że korzystali z niej właśnie dlatego, iż nie zatrzymywała się na wszystkich przystankach, że E-2 powinno pozostać na trasie przynajmniej do czasu wybudowania metra na Bemowie.
W sprawie E-2 zdecydowanie zareagowali burmistrzowie Bemowa i Wilanowa.
- Taktyka działania ZTM mocno nas niepokoi. To nie pierwszy przypadek zmian wprowadzonych bez konsultacji społecznych - powiedział "Echu" Jarosław Dąbrowski, który cały wczorajszy dzień poświęcił na ratowanie E-2 i cel ten został uzyskany. Gdyby tak się nie stało, burmistrz planował w godzinach szczytu osobiście rozdawać pasażerom ulotki w obronie autobusu i namawiać ich do protestowania.
Dzięki zdecydowanej postawie władz lokalnych i wielkiej aktywności pasażerów-internautów, prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz interweniowała u szefa ZTM w obronie E-2. Dyrektor Leszek Ruta potwierdził dziennikarzowi "Echa", że linia nie zostanie zlikwidowana.
Anna Przerwa, oko
.













































