Jeszcze pośmierdzi
13 czerwca 2003
Każdego roku jak tylko się ociepli oczyszczalnia ścieków "Czajka" daje znać o swoim istnieniu przykrym zapachem roztaczającym się wokół. Jest on szczególnie uciążliwy dla osób, które zamieszkały stosunkowo niedawno w bezpośrednim sąsiedztwie "Czajki".
Wylali asfalt, zapomnieli o pieszych i dzieciach
Ulica Książkowa na warszawskiej Białołęce doczekała się asfaltu, ale bez chodników, oświetlenia i odwodnienia. Mieszkańcy alarmują, że droga, z której codziennie korzystają uczniowie i rodzice, stała się niebezpieczna.
Po pierwszych emocjach związanych z nabyciem mieszkania nadszedł czas na trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość - pisze w liście do nas jeden z nowych białołęczan, który osiedlił się niedawno nieopodal "Czajki". - Zapachy, którymi raczy nas "Czajka", szczególnie wieczorem i nocą można określić jedynie stwierdzeniem, że mieszkamy w toalecie. Okna mam zamknięte mimo upałów. Co na to władze dzielnicy? - pyta nieśmiało powalony odorem mieszkaniec.
Władze dzielnicy nic w tej sprawie nie mogą. Po pierwsze dlatego, że władze dzielnicy po zmianie ustroju Warszawy prawie nic już nie mogą. Po drugie zaś oczyszczalnia podlega miastu, a nie władzom dzielnicy.
- Zgodnie z posiadanymi przez nas informacjami obecnie opracowywany jest projekt hermetyzacji urządzeń zainstalowanych na "Czajce" - wyjaśnia Ilona Kuleczka, szefowa białołęckiego wydziału rolnictwa, ochrony środowiska i leśnictwa. - Tak by w przyszłości nieprzyjemne zapachy nie wydostawały się poza "Czajkę". Zostały przyznane fundusze na ten cel ze środków pomocowych Unii Europejskiej.
Nie wiadomo natomiast tak naprawdę, kiedy projekty zostaną zakończone, kiedy rozpocznie się hermetyzowanie, ani tym bardziej kiedy się zakończy. Trzeba po prostu cierpliwie czekać.
Grzegorz Ciesielski
.












































