Ewakuacja szkoły na Ostródzkiej. Uczniowie symulowali?
10 stycznia 2018
Nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie wtorkowej ewakuacji szkoły na Białołęce. Dysponujący nowoczesnym sprzętem strażacy...
...nie znaleźli w budynku żadnego zagrożenia chemicznego.
- Nasza grupa chemiczna nie wykryła substancji, mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi - informuje Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej.
Czy stawia to pod znakiem zapytania hipotezę o uczniu z gazem pieprzowym, która dla większości czytelników wydawała się oczywista? Niezależnie od tego, czy zagrożenie było realne, w szkole mogło dojść do jakiejś formy zbiorowej psychozy, choć to bardzo mało prawdopodobne. Trzeba też brać pod uwagę, że przynajmniej część dzieci mogła symulować, co wcale nie znaczy, że nic nie zostało rozpylone. Jako pierwsza źle się poczuła nauczycielka.
- Jest jeszcze za wcześnie, żeby powiedzieć, co wydarzyło się w szkole - mówi sierż. sztab. Paulina Onyszko z policji rejonowej. - Trwają czynności operacyjne. Funkcjonariusze zabezpieczyli nagrania z monitoringu i zajmują się przesłuchiwaniem świadków.
Dyrekcja szkoły zawiadomiła policję w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Zgodnie z kodeksem karnym grożą za to trzy lata więzienia, oczywiście pod warunkiem, że sprawca jest pełnoletni. W razie działania nieumyślnego kara jest łagodniejsza: maksymalnie rok więzienia lub ograniczenia wolności albo grzywna. Jeśli okaże się, że zagrożenie było realne i spowodował je któryś z uczniów, sprawą zajmie się sąd rodzinny.
(tcz)
















































