REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Dziwna śmierć niemieckiego generała. Jego pomnik stał przy Łodygowej
REKLAMA

W latach 1935-1938 Werner von Fritsch był bardzo blisko Hitlera jako naczelny dowódca Wehrmachtu.
źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 2-14885


Dziwna śmierć niemieckiego generała. Jego pomnik stał przy Łodygowej

Zginął przypadkiem czy został "zmuszony do samobójstwa" przez Hitlera? Gen. Werner von Fritsch zginął na Zaciszu podczas oblężenia Warszawy.

REKLAMA

Himmler, Göring, Borman, Frank - nazwiska najważniejszych przywódców wojskowych III Rzeszy mamy doskonale utrwalone w pamięci dzięki tysiącom filmów i powieści, opowiadających dzieje II wojny światowej. Gen. Werner von Fritsch pozostaje w tym niesławnym gronie postacią zupełnie anonimową. A szkoda, bo jego życiorys to materiał na trzymający w napięciu dreszczowiec, kończący się 22 września 1939 roku na skraju dzisiejszego Zacisza, będącego wówczas podwarszawskim miasteczkiem.


REKLAMA

Zapomniany obelisk

Prowadząca do Ząbek ulica Łodygowa była podczas okupacji jedną z zaledwie kilku brukowanych dróg na Zaciszu. Z miejsca, w którym kończyła się linia zabudowy miasta-ogrodu, rozpościerał się znakomity widok na dawny folwark Lewinów i opuszczoną rzeźnię, przy której podczas oblężenia stacjonował oddział von Fritscha. Generał zginął tam od kul z ciężkiego karabinu maszynowego. Niczym nie dowodził. Właściwie nie powinno go być pod Warszawą, a według wielu uradował swoją śmiercią Adolfa Hitlera. Teraz to wszystko było jednak bez znaczenia.

Von Fritsch był drugim niemieckim generałem, który zginął na wojnie z Polską, wiec należał mu się pomnik. Przy Łodygowej stanął więc skromny, kamienny obelisk z krótkim napisem "Tu poległ dnia 22 września 1939 generał-pułkownik Baron von Fritsch". Wokół urządzono ogródek, a w kolejne rocznice składano tam kwiaty i grała orkiestra wojskowa. Pomnik znikł z kart historii w 1944 roku, prawie na pewno zmieciony z powierzchni ziemi przez powstańców warszawskich.


REKLAMA

Gwiazda niemieckiego wojska

Baron Werner von Fritsch urodził się w Nadrenii, w epoce Cesarstwa Niemieckiego, w starej pruskiej rodzinie z tradycjami wojskowymi. Idąc w ślady przodków wstąpił do armii, w której - zarówno dzięki talentowi, jak i nazwisku - szybko piął się po kolejnych szczeblach kariery. I wojnę światową skończył w stopniu kapitana, jako członek sztabu generalnego odznaczony Krzyżem Żelaznym. Rozwoju wspaniałej kariery nie przerwał ani upadek Cesarstwa, ani wygrane przez nazistów wybory. W hitlerowskich Niemczech von Fritsch osiągnął szczyt, zostając naczelnym dowódcą wojsk lądowych. Nie za wiarę w narodowy socjalizm czy miłość do Hitlera, ale za talent militarny.

Wszystko zmieniło się, gdy Hitler zaczął snuć coraz bardziej absurdalne plany wojenne. Von Fritsch słusznie uważał, że wojna ze Związkiem Radzieckim byłaby dla Niemiec samobójstwem, przez co naraził się fanatycznym nazistom: Göringowi i Himmlerowi. 58-letni kawaler bez opinii playboya był w hitlerowskiej rzeczywistości bardzo łatwym celem: wystarczyło oskarżyć go o bycie homoseksualistą i patrzeć, jak jego kariera się załamuje. Choć ostatecznie generał został oczyszczony z "zarzutów" przez sąd, musiał zrzec się dowództwa nad Wehrmachtem.


REKLAMA

Nie powinno go tu być

W przededniu inwazji na Polskę von Fritsch został mianowany "honorowym dowódcą" pułku artylerii, czyli po prostu obserwatorem, który nie miał żadnego wpływu na żołnierzy. Co więcej, był zobowiązany do ubierania się w galowy mundur, mieniący się z daleka złotem pagonów i orderów. Czyżby już znał swój los i wolał zginąć od kul wroga, niż własnych żołnierzy? A może wręcz został zmuszony przez Hitlera do "szukania samobójstwa"?

Według relacji por. Rosenhagena, pełniącego funkcję adiutanta generała, von Fritsch został 22 września ranny w lewe udo. Strzały, oddane prawdopodobnie z CKM-ku, rozerwały arterię i spowodowały błyskawicznie wykrwawienie. Jak twierdził porucznik, ostatnim słowem umierającego generała było... "Zostaw!".

Dominik Gadomski

historyk, redaktor portalu tustolica.pl


REKLAMA
  • Poleć
  • Polub Tu Targówek
  • Udostępnij

Dziwna śmierć niemieckiego generała. Jego pomnik stał przy Łodygowej

Tak wyglądały zabudowania Zacisza, z których oddano celny strzał do generała.
źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 2-3914


Dziwna śmierć niemieckiego generała. Jego pomnik stał przy Łodygowej

Pomnik upamiętniający śmierć generała stał w latach 1939-1944 przy Łodygowej.
źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 2-3915


Dziwna śmierć niemieckiego generała. Jego pomnik stał przy Łodygowej

źródło: Bundesarchiv, Bild 183-R16862






23.01.2017 21:33 #Janek2929292
Właściwie to z jakiej okazji ten artykuł? Rocznica śmierci generała dopiero we wrześniu...
25.01.2017 16:30 #ŻelaznA
Przez wiele lat po II wojnie dzisiejsza ul. Radzymińska (od wiaduktu do granicy miasta) nazywała się Generalska. Mało kto wiedział, że tę nazwę nadali Niemcy dla uczczenia generała opisanego w artykule. Ale... nazwali ulicę ku czci generała, który popadł w niełaskę?
#ŻelaznA napisał(a) 25.01.2017 16:30

Przez wiele lat po II wojnie dzisiejsza ul. Radzymińska (od wiaduktu do granicy miasta) nazywała się Generalska. Mało kto wiedział, że tę nazwę nadali Niemcy dla uczczenia generała opisanego w artykule. Ale... nazwali ulicę ku czci generała, który popadł w niełaskę?
Nazwa "Generalska" została nadana w latach 50. ku czci gen. Karola Świerczewskiego. Podczas okupacji ulica nazywała się "Wileńska".

  Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (tj. adresu IP, który zapisze się automatycznie) przez Echo Media Plus sp. z o.o. z siedzibą w Legionowie, ul. Wspólna 3.
Niniejsza zgoda jest warunkiem koniecznym do skomentowania artykułu i/lub opublikowania posta na forum portalu tustolica.pl zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.
Dane osobowe są przetwarzane w sposób zapewniający ich bezpieczeństwo i poufność. Z Inspektorem Ochrony Danych można kontaktować się mailowo pod adresem poczty elektronicznej: rodo@gazetaecho.pl.
Dane osobowe są przetwarzane wyłącznie w zakresie celu ich podania, tj. skomentowania artykułu i/lub opublikowania posta na forum portalu tustolica.pl.
W tym wypadku nie jest możliwe wycofanie zgody na przetwarzanie danych osobowych w postaci adresu IP.
Mają Państwo prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w zakresie naruszenia prawa do ochrony danych osobowych lub innych praw przyznanych na mocy RODO.

komentarz: 


Ustaw kursor w miejscu, gdzie ma się zaczynać pogrubienie i wpisz [b].
Na końcu pogrubienia wpisz [/b].
Ustaw kursor w miejscu, gdzie ma się zaczynać kursywa i wpisz [i].
Na końcu kursywy wpisz [/i].
 Kliknij na ikonkę, która chcesz wstawić w treści w miejscu kursora: 
adres url:
tytuł: 
adres e-mail:
tytuł: 

nick: 
hasło: 
powtórz hasło: 
e-mail: 
data urodzenia: 
płeć: 

REKLAMA

więcej



REKLAMA
REKLAMA


więcej


REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Najczęściej czytane

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
© WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych zachowań użytkowni­ków. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
REKLAMA
REKLAMA