Drogie taksówki na Białołękę. "Już teraz trudno jest znaleźć kierowcę"
28 października 2020
źródło: stockphoto
O obniżenie maksymalnych stawek za kilometr jazdy taksówką walczy stowarzyszenie Razem dla Białołęki. Czy tym razem się uda?
- Obszary Białołęki, mimo intensywnej zabudowy i lokalizacji m.in. ośrodka kultury (filia BOK na Głębockiej), filii szkoły na Chudoby czy przychodni na Marywilskiej, wciąż znajdują się poza pierwszą strefą cenową - piszą białołęccy radni.
Tramwaj na zieloną Białołękę. Póki co tylko na kolorowych wizualizacjach
Tramwaje Warszawskie wybrały wykonawcę na zaprojektowanie trasy tramwajowej z Targówka na wschodnią część Białołęki. Wedle zapewnień urzędników budowa torowiska wraz z niezbędną infrastrukturą może rozpocząć się za 4 lata. Jednak miasto wciąż nie ma na tę inwestycję pieniędzy.
Ich zdaniem, na terenie Białołęki pierwsza strefa powinna zostać rozszerzona. Obecnie obejmuje ona mniejszą część dzielnicy, gdzie za kilometr jazdy taksówką zapłacimy 3 złote w ciągu dnia i 4,5 złotego nocą, oraz w niedzielę i święta. Jeśli ktoś mieszka dalej (np. na Zielonej Białołęce lub Choszczówce), płaci więcej - odpowiednio 6 i 9 złotych. Podobny problem tyczy się części Wawra, Rembertowa, Ursusa czy Włoch. Granice stref taxi nie były aktualizowane od 2012 roku - a przecież osiedli i mieszkańców przybywa.
Taksówkarze niezadowoleni
- Miasto intensywnie się rozwija i wszyscy jego mieszkańcy powinni móc korzystać z usług taksówkowych na takich samych zasadach - mówiła kilka lat temu warszawska radna, dziś posłanka Aleksandra Gajewska.
We wrześniu interpelację w tej sprawie złożyła Danuta Zaleska, radna z Białołęki. Miasto obiecało projekt uchwały i konsultacje ze związkami zawodowymi taksówkarzy do końca bieżącego roku. Co na to "taryfiarze"? Jak można się domyśleć, nie są zachwyceni.
Związkowcy wiedzą lepiej
- Już teraz trudno jest znaleźć kierowcę, który zechce jeździć na tak dalekie trasy. Jeżeli pierwsza strefa zostanie rozszerzona, a ceny pójdą w dół, to będzie to jeszcze trudniejsze - twierdzi Jarosław Iglikowski ze Związku Zawodowego Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz".
Być może wprowadzona w październiku ustawa "lex uber" wpłynie na stanowisko związkowców. W końcu, zgodnie z ich wolą, przewoźnicy tacy jak Uber czy Bolt objęci zostali prawnymi regulacjami, co w założeniu prowadzić miało do m.in. zdrowszej konkurencji na rynku. Czy tak się stanie? Dowiemy się jeszcze w tym roku.
(kb)
.





































